poniedziałek, 23 stycznia 2017

Lower not astonished!

Już Wam kiedyś wspominałam, że niedawno musiałam się zmierzyć z pierwszymi (no, powiedzmy!) oznakami starzenia. Dwa siwe kłaki zaliczyły spektakularny wylot, jak to wielu z Was doradzało. Teraz jednak dopadło mnie coś znacznie gorszego....
Naprawdę nigdy nie miałam problemu z tym, że z biegiem lat zmienia się nasze ciało, że zwyczajnie się starzeje (by być dosłownym!). Polubiłam moje kurze łapki (no co, lubię się śmiać oczami ;), nie mam nic przeciwko zmęczonej skórze pod oczami (serio?), ale to co pojawiło się pomiędzy moimi oczami na czole... przechodzi ludzkie pojęcie!
Nigdy nie należałam do osób nadmiernie zdziwionych, hehe. Wiedziałam, że na świecie jest wielu dziwaków i wiele trudnych do zrozumienia rzeczy dzieje się dookoła, więc nie dziwiłam się za bardzo (czyt. nie unosiłam wysoko brwi w wyniku czego na czole pojawiają się poziome linie, czytaj ZMARSZCZKI!). Tak więc dopadło mnie to drugie, zmarszczka a la Ivan Groźny (czyt. pionowa zmarszczka między oczami, która powstaje, gdy coś Cię bardzo "zdenerwuje"!). Ha! Tak, ja i Ivan Groźny mamy niewiele wspólnego! Poza jednym! Groźnym wyrazem twarzy....
No więc teraz próbuję dojść do przyczyny: może to nie efekt wiecznie naburmuszonej miny, ale może słońce tego lata mocno raziło, a ja często zapominałam okularów? Albo może czytałam Wojtkowi za dużo Czerwonego Kapturka i zbyt dosłownie wcielałam się w rolę złego wilka?
Hmm, tak czy tak, zmarszczka jest i jedyne co mi pozostaje to ją polubić, nosić okulary i więcej się uśmiechać!
xo   

P.S. Tekst powstał pod wpływem chwili, totalnego przemęczenia i chyba bezsilności. Zaleca się nie brać zbyt poważnie!

As I mentioned some time ago I had to face the first (erm, OK!) signs of aging. Two gray hair got a spectacular extraction, as many of you advised. But what has come to me now is a lot worse...
I really never had problems dealing with the process of aging. I got to like my crow's-feet  around my eyes (what? I like to smile with my eyes ;), I don't mind the tired skin under my eyes (really?), but what appeared between my eyes on my forehead... is beyond!
I've never been an overly astonished girl, hahah. I've been aware there are tons of weirdos out there and there are so many things hard to understand happening around me that I just haven't been wondering too much (i.e. not raising my eyebrows which results in horizontal lines on the forehead - the WRINKLES!). Oh yes, the other one has gotten to me, a wrinkle a la Ivan the Terrible (i.e. a vertical wrinkle between the eyes which appears when something "displeases" you!) Ha! Yes, me and Ivan the Terrible have little in common! Except for one! A lower... 
And so now I'm doing my best to find out the cause: Maybe it's not a result of a-constantly-grim-face but the aftermath of the summer sunshine and my always-forgetting-about-the-sunglasses? Or maybe I abused reading The Red Riding Hood and maybe taking the part of the evil wolf too seriously?
Erm, all in all, the wrinkle stays and the only thing I can to to get to like it, is wear sunglasses and smile more!
Xo

P.S. The post was written on the spur of the moment, as a result of total exhaustion and I guess helplessness. Not taking it too seriously highly advisable!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz