poniedziałek, 21 listopada 2016

Keeping it cozy







Sweater and choker - Zaful.com

Pants - Mango
Boots - H&M

Jesienna aura potrafi być bardzo nieprzyjemna. Deszcz, wiatr, ciemno, zimno (dobrze, że do domu blisko, hehe). W taką pogodę jedyne czego człowiek potrzebuje to warstwy ubrań (no dobra, nie wszystko! ;) Oj tak, mi ostatnio bardzo potrzebne były takie warstwy (nie ma to jak otulić się grubym swetrem - mój znajdziecie tutaj)! W naszym domu zapanowała rozbrajająca-wszystkich-przedłużająca-się choroba, która rozłożyła wszystkich oprócz mnie (ciekawe czemu, hehe). Na dworze szaro i buro, w domu poczucie totalnego listopadowego marazmu, a ja otulona w swoje warstwy staram się to wszystko przetrwać... Siedzenie bez przerwy w domu z dzieckiem (bez możliwości wyjścia!) to nie lada wyzwanie, szczególnie dla zdrowia psychicznego. Wtedy człowiek docenia coś tak zwyczajnego jak spacer. Brak powietrza robi swoje, mówię wam. No, ale jest nadzieja, że powoli z tego wychodzimy. No i niedzielne przedpołudnie też było niczego sobie (ale o tym niedługo :)

P.S. Zdjęcia zrobiliśmy u moich rodziców i najlepsze jest to, że najładniej wyszłam na tych, na których pojawił się mój tata-pracuś! Zdjęcia nie nadawały się jednak do publikacji, bo tata wyglądał jak jeden z Sąsiadów ;)

Fall weather can be very unpleasant. Rain, wind, cold and dark. When the weather shows us its worst image we need layers of clothes! Oh yes, lately I've been craving lots of layers (there's something about covering with a cozy sweater, mine is from here!) Our home turned into a hospital since most of us (except for me, I wonder why, haha) got this awful-totally-overwhelming illness. Total November gloominess outside and inside of our home and me covered in my layers trying to survive it somehow... Staying at home with ill kiddo ain't good, especially if you can't leave! It's quite a challenge mostly for our sanity. In such moments you get to appreciate such things as a simple walk. Lack of fresh air can do a lot. But there's hope we're getting better. And the Sunday morning was pretty awesome (but we'll get to that :)

P.S. Pics were taken at my parent's garden and it's funny as my best photos were with my dad-handyman! But I decided not to post them as my dad looked just like one of these guys, haha ;)

2 komentarze:

  1. No i teraz nie ma przebacz! Czekam na zdjecia z tata :) Tak zareklamowalas ze mnie ciakawosc zzera hehe. Fasola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, jak przyjedziesz na zjazd w czerwcu to przyniosę ;) haha

      Usuń