środa, 30 listopada 2016

Day to night transitions with #AUrateNewYork!

Czasami nie mamy zwyczajnie wyjścia, musimy być gotowe na każdą ewentualność. Często zdarza się, że mamy tylko chwilę, by po całym dniu zajęć być gotową na wieczorne wyjście. Tym z Was, które mają ten luksus zwany czasem, tylko pozazdrościć ;) A dla tych z Was, które tego luksusu nie posiadają, przygotowałam wraz z AUrate New York trzy propozycje, jak szybko zmienić wygląd dzienny na wieczorny ;)

Sometimes we just don't have a choice, we need to be ready for any contingency. Very often we have only a minute to transform from a day-look into a night one. Those of you who own this luxury of time, I am jealous ;) and for those of you who aren't that lucky, together with AUrate New York I prepared three day to night transitions :)

Najlepszym przyjacielem kobiety są diamenty (tak mówią, haha), i jakkolwiek to brzmi, w niektórych chwilach biżuteria naprawdę potrafi uratować niejedną stylizację. Poniższe zestawy pokazują jak zmienić dzienny look w wieczorny, bez nadmiernej zmiany garderoby, a jedynie przy użyciu odpowiednich dodatków. I tak, małą czarną można wykorzystać do pracy łącząc ją z luźną parką i śliczną delikatną biżuterią AUrate, by w chwilę być gotową na wieczorne wyjście np. do teatru (ten kolczyk to mój obiekt marzeń).

Diamonds are a woman's best friends (they say, haha) and however it sounds, sometimes jewelry can help us dress the part. Below you can find three day to night transition sets, without having to change too much, except for the jewelry. The first set, a little black dress can make a perfect match with a parka and the delicate  AUrate jewelry, and can be a perfect basis for a going out night paired with these stunning pieces of jewelry (this ear cuff is my dream object).





W drugiej propozycji podstawą jest czarna skórzana spódnica. W połączeniu z cielistym topem i pięknym naszyjnikiem i bransoletką stylizacja jest dość spokojna. Wieczorem wystarczy zmienić top i dodatki i mamy seksowny drapieżny look.

The second set is based on a black leather skirt. Paired with a nude top, a beautiful necklace and a cuff, it makes a perfect day look. All you need to do in the evening is to change the top and the accessories and you get an edgy sexy look.



W trzeciej stylizacji mamy dżinsy i czarny top. Na dzień proponuję zestawić to z delikatnymi pierścionkami z białego złota i kolczykami w kształcie X, by na wieczór dodać do tego dużą, ale w sumie delikatną bransoletę na ramię i pierścionek z brylantami. Myślę, że to świetna propozycja na wyjście do klubu.

Here, we start with jeans and a black top. For the day I suggest delicate white gold rings and X-shaped earrings, and for the night just add a statement cuff and a ring with diamonds. I think this is a perfect club outfit.



Uważam, że warto stawiać na klasyki, które można dowolnie stylizować stosownie do okazji bez konieczności spędzania wieków w garderobie! Myślę, oprócz tego piękna biżuteria potrafi nam w tym świetnie pomóc. Ta z AUrate New York jest piękna, zakochałam się w niej...

Dziękuję AUrate New York za zaproszenie mnie do napisania posta!


I believe classics are what we need to find the perfect look for any occassion, without spending ages to do it! And I think beautiful jewelry is here to help us do this. The one from  AUrate New York is simply stunning, I fell in love with it...

Thank you AUrate New York for inspiring me to write this post!

niedziela, 27 listopada 2016

Pants and stuff






High-waisted pants - Dressfo.com (click here)

Top/Coat - H&M
Booties - Aldo

Od dawna polowałam na fajne spodnie z wysokim stanem. Po pierwsze wysoki stan fajnie wydłuża nogi (szczególnie, gdy nie jesteśmy posiadaczkami nóg modelek Victoria's Secret ;). A po drugie spodnie z wysokim stanem są bardzo kobiece i wygodne. Miałam kilka par na oku, ale nie wyglądałam w nich zbyt korzystnie (jednak spodnie spodniom nierówne!). Te udało mi się znaleźć na dressfo.com. Są świetne, leżą idealnie (dla tych w rozmiarze S/M radzę rozmiar L). Bardzo je lubię także za to, że mają kieszenie po bokach!!
Końcówka listopada to taki dziwny okres, w którym (z pewnością?) mamy już za sobą listopadowy marazm, a jednocześnie czujemy już powiew świątecznego zapachu choinki i zakupu pierwszych prezentów na Gwiazdkę (choć wiem, że są tacy, którzy już teraz mają wszystko!). Ja, co roku obiecuję sobie, że zabiorę się za to wcześnie, a potem wszystko tak rozciąga mi się w czasie (i cały czas wydaje mi się, że mam jeszcze mnóstwo czasu!), że do ostatniego dnia kupuję i zastanawiam się, czy oby na pewno wszystko mam. W domu na razie pustawo, zero ozdób, także tych jesiennych. Stwierdziłam, że nie ma sensu ich trzymać, skoro już wkrótce mają je zastąpić te świąteczne. A w głowie, jak zwykle gonitwa myśli. Nie wiem, czy to tylko ja, czy wy też tak macie. Może to po prostu taka kolej rzeczy, stajesz się matką, więc balansujesz między chęcią bycia najlepszą matką dla swoich dzieci, a chęcią realizacji swoich pasji i marzeń. Nie wiem w jakim stopniu mi się to udaje. Czasami myślę, że idzie mi nieźle, by dojść do momentu, w którym zwyczajnie muszę odpuścić, wyluzować, wyłączyć się z tej pogoni, żeby nie zwariować. Moje drogie czytelniczki, pamiętajcie by czasami zrobić coś dla siebie, by czasami się wyłączyć i zrobić to na własny sposób. Włączyć muzykę z czasów liceum i śpiewać i tańczyć jakby świat miał się skończyć (polecam raczej wtedy, kiedy nikogo nie ma w domu), wziąć długą gorącą kąpiel lub po prostu odpuścić sobie makijaż, włożyć dres (zrobić sobie dzień dziecka!) i wieczorem, gdy dzieci zasną olać sprzątanie, gotowanie ( i cokolwiek wtedy zazwyczaj robicie!) i po prostu leżeć na kanapie i NIC nie robić. Polecam (mam jeszcze kilka innych pomysłów, ale myślę, że każda z was ma swoje ;) Tymczasem pozdrawiam i życzę miłego tygodnia :)) 

P.S. Jednym z moich sposobów jest fryzjer ;)

I've been looking for perfect high-waisted pants for a very long time. First of all, high waist makes our legs look longer (especially if you're not an owner of Vitoria's Secret model legs;) And second of all, they're feminine and comfy. I had several pairs in mind but when tried them on I didn't look good (it all depends on the pair!). These I got from dressfo.com. They're perfect (those of you in size S/M European I suggest L). I also like them because of the side pockets!!
The end of November can make us feel weird as we're (are we?) over a November depression, and at the same time we're starting to feel the Christmassy mood and shop for first Christmas presents (though I know there are some who already got everything!). Me, every year I promise myself I'll start the whole preparation earlier, but then it all seems so long (and I keep thinking I still have plenty of time!) that I end up buying things till the last moment before holidays. 
My home seems a bit empty now, no decorations, also those autumn ones. I decided I would wait for the Christmas decor and ornaments. And my head, well as usually a lot of things going on up there. I don't know if it's just me or you too have the same problem. Maybe it's normal when you become a mom you try to keep balance between being the best mom in the world to your children and at the same time trying to pursue your passions and dreams. I don't know how I'm doing. I sometimes think I'm doing good and then bam! I get to a moment when I just have to let it go in order not to freak out. Dear Readers, remember you sometimes have to let go of things and you should do it in your own way. Turn on your fave music from high school, dance and sing as if the world was to end (I suggest doing so when nobody's around), take a long bath or just quit putting your make-up on, put on your sweats (have yourself a child's day!) and in the eve when the kiddos are asleep forget about cleaning, cooking (and whatever you usually do!) and just stay on the couch and do NOTHING! I have some other ideas, too but I guess all of you have your own ones ;) And meanwhile I wish you all a nice week :))

P.S. One of my ideas is an appointment at the hairstylist's ;)


Thank you dressfo.com for the perfect pants!

poniedziałek, 21 listopada 2016

Keeping it cozy







Sweater and choker - Zaful.com

Pants - Mango
Boots - H&M

Jesienna aura potrafi być bardzo nieprzyjemna. Deszcz, wiatr, ciemno, zimno (dobrze, że do domu blisko, hehe). W taką pogodę jedyne czego człowiek potrzebuje to warstwy ubrań (no dobra, nie wszystko! ;) Oj tak, mi ostatnio bardzo potrzebne były takie warstwy (nie ma to jak otulić się grubym swetrem - mój znajdziecie tutaj)! W naszym domu zapanowała rozbrajająca-wszystkich-przedłużająca-się choroba, która rozłożyła wszystkich oprócz mnie (ciekawe czemu, hehe). Na dworze szaro i buro, w domu poczucie totalnego listopadowego marazmu, a ja otulona w swoje warstwy staram się to wszystko przetrwać... Siedzenie bez przerwy w domu z dzieckiem (bez możliwości wyjścia!) to nie lada wyzwanie, szczególnie dla zdrowia psychicznego. Wtedy człowiek docenia coś tak zwyczajnego jak spacer. Brak powietrza robi swoje, mówię wam. No, ale jest nadzieja, że powoli z tego wychodzimy. No i niedzielne przedpołudnie też było niczego sobie (ale o tym niedługo :)

P.S. Zdjęcia zrobiliśmy u moich rodziców i najlepsze jest to, że najładniej wyszłam na tych, na których pojawił się mój tata-pracuś! Zdjęcia nie nadawały się jednak do publikacji, bo tata wyglądał jak jeden z Sąsiadów ;)

Fall weather can be very unpleasant. Rain, wind, cold and dark. When the weather shows us its worst image we need layers of clothes! Oh yes, lately I've been craving lots of layers (there's something about covering with a cozy sweater, mine is from here!) Our home turned into a hospital since most of us (except for me, I wonder why, haha) got this awful-totally-overwhelming illness. Total November gloominess outside and inside of our home and me covered in my layers trying to survive it somehow... Staying at home with ill kiddo ain't good, especially if you can't leave! It's quite a challenge mostly for our sanity. In such moments you get to appreciate such things as a simple walk. Lack of fresh air can do a lot. But there's hope we're getting better. And the Sunday morning was pretty awesome (but we'll get to that :)

P.S. Pics were taken at my parent's garden and it's funny as my best photos were with my dad-handyman! But I decided not to post them as my dad looked just like one of these guys, haha ;)

niedziela, 13 listopada 2016

Winter inspirations









Zimowa garderoba gotowa? Jeśli nie, oto garść inspiracji :) I jakby co, udanych łowów ;)

Winter wardrobe ready for the season? If not, here's a bunch of inpiration :) 
And btw, have a good hunt ;)

czwartek, 10 listopada 2016

Fall day in the park













Wczoraj miałyśmy z Majką dziwny dzień. Wojtuś poszedł zadowolony do przedszkola, a my zostałyśmy same w tych naszych czterech ścianach. Humory miałyśmy takie sobie, szczególnie Majka. Jest na etapie ząbkowania, więc wszystko jest na nie, najchętniej spędzałaby całe dnie u mamy na rękach (a mamy ramiona wkrótce mogłyby konkurować z ramionami Popeye'a!). A ponieważ za oknem świeciło piękne słońce postanowiłam zrobić wypad do parku, by nacieszyć się tą naszą piękną polską jesienią. W parku nie było nikogo, co było dość szokujące przy tak pięknej pogodzie (było dość chłodno, ale gdy świeciło słońce było bardzo przyjemnie!). Pochodziłyśmy troszkę, pooglądałyśmy troszkę jesiennych liści. Było bardzo fajnie. Dotleniłam swoje szare komórki (nie ma to jak świeża porcja tlenu ;)
Teraz gdy jestem jeszcze na urlopie macierzyńskim mogę w taki sposób spędzać czas z Mają. Mogę cieszyć się tym czasem spędzonym tylko ze swoim dzieckiem, patrzeć jak rośnie, jak z dnia na dzień nabiera nowych umiejętności... Gdy Wojtek był mały, urlop macierzyński trwał tylko pół roku, więc ominęło mnie wiele takich właśnie chwil i bardzo tego żałuję. Teraz gdy czasami mam już dość tego siedzenia w domu, gdy Maja płacze, nie chce spać lub gdy ja już mam zwyczajnie dość, myślę sobie, że powinnam wyluzować i doceniać to, że nie muszę jeszcze pracować, że mogę poświęcić ten czas tylko mojemu dziecku. Wielkimi krokami zbliża się moment, w którym będę musiała wrócić do pracy zawodowej i trochę mnie to przeraża... Jak to będzie? Czy uda mi się to wszystko pogodzić? Czy moje dzieci na tym nie ucierpią? Czy ja dam sobie z tym radę? Ech, trzeba być dobrej myśli. Tylu kobietom udaje się pogodzić obowiązki domowo-rodzinne z pracą, pewnie mi też się uda, co? ;)

Yesterday was a weird day. Wojtek went to kindergarten willingly, and us, we stayed at home feeling rather low, especially Maja. She's teething so she's moody and all she'd love to do is to spend all day long in her moma's arms (and moma's arms are getting similar to the Popeye's!). And since the weather was sunny I decided to go out to the park to enjoy the Polish golden fall. We were the only ones in the park, which was strange regarding this beautiful weather we had (it was quite chilly but when the sun was shining it was really pleasant!). We took a walk, we observed the falling leaves and really enjoyed it. I got some fresh air (there's no better way to feel better than to get some fresh portion of oxygen ;)
Now that I'm still on my maternity leave I can spend my days like that. I can enjoy the time spent with my babygirl, see how she grows, how she learns new things... When Wojtek was little the maternity leave lasted only 6 months, so I missed out on so many precious moments and I regret that so much. 
And sometimes when I feel I've had enough of all that, when Maja's crying, doesn't want to nap or I just feel I'm done, I think to myself I should take a deep breath and enjoy the way things are and the fact that I don't have to work and that I can spend my time only with my little one. The moment when I'll have to go back to work is getting closer and it freaks me out to be honest... How will we manage everything? What about my kiddos? What about me? Oh, I need to think positive. There are so many women who reconcile domestic and family chores with work, and hoepfully so will I, right? ;)

środa, 9 listopada 2016

poniedziałek, 7 listopada 2016

To say the right words


Czasami w życiu bywa różnie. Nie zawsze jest kolorowo, nie zawsze łatwo. Bywa, że to my jesteśmy w potrzebie, a czasem to my musimy podać komuś pomocną dłoń. Bywają takie chwile, gdy nic nie idzie po naszej myśli. Widzimy świat w czarnych barwach, wydaje nam się, że wszystko się wali, nic nie ma sensu. Wtedy szukamy ukojenia w ludziach, którzy nas otaczają, staramy się uciec myślami w inne zajęcia, by uwolnić głowę od galopujących w niej myśli i złych emocji. Czasami to pomaga, często jednak nie wystarczy. Ostatnio sobie uświadomiłam, że w takich momentach człowiekowi potrzebnych jest kilka prostych słów. Wystarczy, że ktoś wbrew wszystkim znakom czy przeczuciom, przytuli i szepnie "Nie martw się, wszystko będzie dobrze" albo "Uda Ci się, wierzę w Ciebie". Wystarczy, że ktoś powie to, w co my akurat ze strachem wątpimy. Takie proste gesty i słowa, a jakże skuteczne. Pewnie dają nam ukojenie, bo kojarzą się nam z dzieciństwem, gdy w złych momentach słyszeliśmy to od rodziców. Dziś nadal te słowa mają moc. I pomimo, że sami do końca nie wierzymy w to, że będzie dobrze, kurczowo trzymamy się tych słów i tego, że przecież ktoś je wypowiedział na głos, czyli jest ktoś, kto w nie wierzy. Te kilka prostych słów pozwala na oddech, na nabranie dystansu, a tym samym na podjęcie próby rozwiązania problemu czy po prostu stawienia mu czoła. Pamiętajcie, słowa mają moc, nawet takie banalne jak "Wszystko będzie dobrze, zobaczysz"... Bardzo często w tym zabieganym cynicznym świecie zapominamy o tych najprostszych gestach. Nie zapominajcie o nich, by czasami w słabszym momencie wesprzeć przyjaciela właśnie w taki sposób...

There are ups and downs in our lives. It's not always that great, not always that easy. It is sometimes us that are in need, and sometimes it's us who need to give somebody else a hand. There are times when everything goes wrong. Everything seems bad, nothing goes the way we would like it, everything's pointless. In such moments we seek comfort in people who surround us, we try to keep involved in different activities to release our heads from all the negatuve thoughts and emotions. Sometimes it hepls, very often it's not enough. Lately I realized that at such moments we need simple words. It's enough when someone, against all odds, hugs us and says "Don't worry, everything's gonna be all right" or You can do it, I believe in you".It's enough when someone tells us something which we at the very moment doubt. Such simple words and gestures work best. I guess they give us comfort because we associate them with our childhood and our parents telling us that at bad moments. Today the words are still powerful, and even though we don't believe in them entirely we hang on to the words and think that if someone said it out loud then maybe it's true. These couple of simple words let us take a breath and think how to deal with our problems, how to solve it. Remember, words have power, even such cliches as "Everything's gonna be all right, you'll see"... We tend to forget abput such gestures in this fast cynical world. Don't forget to comfort a friend in need by saying the right words...

środa, 2 listopada 2016

5-day challenge




Do czego to doszło! Sama nie wierzę, że muszę to robić. Ale stan rzeczy, w którym się znalazłam wymagał drastycznych środków ;) Ale zacznijmy od początku...
Od ponad 9 miesięcy nie pracuję zawodowo. Moją pracą jest wychowywanie dzieci i zajmowanie się domem. Jestem teraz "tylko" mamą (i żoną, oczywiście!). Nie muszę wychodzić do pracy poza dom, bo w nim jest jej więcej niż gdziekolwiek indziej, hehe, ale do rzeczy.
Już kiedyś pisałam jak to jest ciężko się czasami zmobilizować, by na co dzień wyglądać "po ludzku". (Najwyraźniej mam z tym nawracający problem, hehe). Tak tak, po ludzku, bo mi czasami zdarzało się naprawdę wyglądać kiepsko (choć to mało powiedziane!), rozciągnięty dres i włosy związane na czubku głowy, tu plama po obiadku Majki, tu od kawy, którą mi wylała. Byle wygodniej, byle nie krępowało ruchów. Zawsze zachodzę w głowę widząc dziewczyny, które codziennie wyglądają tak samo dobrze. Zazdrość mnie zżera i próbuję odgadnąć ich receptę na taki stan rzeczy. Inspiruje mnie ich konsekwencja i pewna rutyna. No i w dodatku, ostatnio doszłam do wniosku, że te wszystkie moje zakupy, bluzki, sukienki, spódnice, spodnie, są totalnie bez sensu! Stwierdziłam "Kobieto, na co Ty to wszystko oszczędzasz????!!!!!" Za każdym razem rano, mówiłam sobie: to nie, bo to zbyt eleganckie, to nie pasuje, ubiorę to w niedzielę, ubiorę to, gdy wrócę do pracy, itd, itp. Wymówki, by znów wylądować w dresie mnożyły mi się w głowie, ale powiedziałam sobie "Basta!".
Postanowiłam więc, że rzucę sobie samej wyzwanie. 5 dni, 5 selfie (więcej, chyba nie dałabym rady z tymi zdjęciami!). Przez pięć dni robiłam sobie zdjęcie na Instagram (możecie sobie sprawdzić), które miało mnie mobilizować do tego, by się ładnie ubrać. Wiem jakie to żałosne, ale wiecie co? Poskutkowało. Z mniejszą lub większą częstotliwością, ale staram się ubierać te wszystkie ciuchy, które mam w szafie.
Plusy (oprócz tych fundamentalnych, że po prostu lepiej się czuję we własnej skórze oraz satysfakcji, że o siebie dbam ;) są takie, że jak ktoś wpadnie z niezapowiedzianą wizytą (nawet kurier!), nie muszę się wstydzić swojego wyglądu, no i tych wszystkich nieużywanych ciuchów w szafie nie zniszczą mole, tylko ja ;)

How did it happen! I just can't believe I had to do this, but the way things were required some drastic measures ;) But let me tell you the whole story...
For 9 months now I haven't been working professionally. My job is to take care of the kids and the home. Now I'm "just" a mom. I don't have to go outside since in the house there's so much to be done like nowhere else, hahah, but to the point.
As I've already mentioned you how hard it sometimes is to look "humanlike" for a housewife like me. Yes yes, humanlike since I can sometimes look really dreadful, shabby sweats, bun on the top of my head, Maja's lunch stains, coffee stains she left on me... The more comfortable the better. I always wonder how all the perfect looking girls do that. I envy them and I try to figure out their secret. I get inspired with their consistence and some kind of routine they've worked out. Also it got me thinking that all those things I keep on buying, the tops, the dresses, the skirts, the pants are simply no good! I said to myself, "Why on earth are you saving all those clothes???!!!" Every morning I'd think, OK, this is too smart, this doesn't suit the occassion, this I'lll wear on Sunday, this when I get back to work, etc. I'd multiply excuses so that I could end up in my old sweats, but I said "Enough!".
I decided to challenge myself. 5 days, 5 selfies (taking selfies any longer would kill me!). For 5 days I was taking snaps (you can check it on the Instagram), which was to orginize me to look decent. I know how lame it was, but you know what? It worked. More or less, I try to wear the clothes I keep in my closet (and now not only in the closet, lol ;).
Pros (apart from the fundamental ones like feeling better with myself and the satisfaction I feel ;) are that whenever someone pops in on a whim (even the courier!) I don't have to feel embarassed and the clothes will be worn out by me and not eaten by the moths ;)