poniedziałek, 15 sierpnia 2016

What do you think of secondhand clothes?





No właśnie, co powiecie o ciuchach z lumpeksu (OK, ze sklepu z używaną odzieżą ;)...? Dla niektórych to wstyd, używane ciuchy to przecież coś, co ktoś już kiedyś nosił, używał (jak sama nazwa wskazuje, lol). Samo wejście do takiego miejsca im nie pasuje, obawiają się opinii innych. Przecież kilka lat wstecz w lumpeksach ubierali się ludzie, którzy robili to z konieczności, nie z wyboru i bardzo często się tego wstydzili. Teraz, hmmm no właśnie... 
Czy to już taki trend? W niektórych kręgach modnie jest mówić, że coś jest secondhand, co często uosabiane jest z czymś niepowtarzalnym, innym, wyjątkowym. Czy zwyczajnie odezwał się w nas głos rozsądku i wybieramy ciuchy używane, ale tak samo dobre (oczywiście trzeba umieć wybierać ubrania niezniszczone) i to kilkanaście razy tańsze niż w sklepie? 
Myślę, że dla wielu to nadal konieczność (ceny w sklepach z używanymi ubraniami są naprawdę boskie!). Dla wielu to trend, super jest się pochwalić, że upolowałyśmy świetny ciuch (często znanego projektanta!!) za kilka złotych. Jednak w wielu z nas po prostu budzi się instynkt łowcy. Szafa pełna ubrań w domu, a my rozsądek chowamy w kieszeń i wyruszamy szukać czegoś... czegokolwiek, co nam się spodoba! A ponieważ cena jest bardzo niska, ewentualne straty też. Najwyżej kupioną rzecz dowiesimy do wiszących już w szafie innych ubrań (a następnie wrzucimy do pojemników na ubrania dla potrzebujących, albo oddamy przyjaciółce, która lepiej w nim wygląda!). I tyle!
Lubię od czasu do czasu chodzić w takie miejsca (mam dwa ulubione). Można znaleźć w nich naprawdę świetne ubrania, a pralka czy pralnia chemiczna zrobi co trzeba. Kilkakrotnie udało mi się upolować kilka perełek ze znanych domów mody :)) Nie wstydzę się tego, szczególnie po przeczytaniu książki Sophii Amoruso "Szefowa. Najseksowniejszy prezes świata", która opisuje jak szperała w wielkich worach z używanymi ubraniami i dzięki temu zbiła fortunę. Ja nie chodzę do lumpeksów, by się wzbogacić, ale by zaspokoić swój instynkt łowcy z niewielkim nakładem :) Czy powiedzielibyście, że na zdjęciu dżinsy i żakiet mam z lumpeksu? xo

Right, what do you think of secondhand clothes...? Some people are embarassed to buy and wear clothes which have been worn and used by others. Some are ashamed and too afraid of opinions of other people to visit such places. Several years ago charity shops were for poeple who bought secondhand clothes not because they wanted to but because they had to and most often were ashamed of that. And now...yeah... what's it like...
Has it become trendy? In some circles it's fashionably to say something's secondhand which makes the item inimitable, different and special. Or is it just a sign of common sense which makes us buy used but equally good clothes at a very reasonable price?
I think for many of us it's still a necessity (prices there are awesome!). But but for a huge majority it's just great to tell your friends you found a great item (very often designer!) for a dime. And for women - it's instinct of a hunter. Closet full of clothes and us dropping our common sense in pursuit of something... whatever we like! And while the prices are low, so are the losings. At most we just put it in our closet (and after some time we just give it away for charity purposes or just give it to our friend who looks way better than us in it!). And that's it!
I like to visit charity shops from time to time (I've two faves). You can find really great items in such places, and the washing machine or just the dry cleaner do their job. I even managed to find several designer things in there :)) I'm not ashamed of going there especially having read Sophia Amoruso's book #Girlboss. where she describes how she rummaged containers with used clothes and how that made her rich. I don't go there to make money but to find something nice for smaller money and just feel satisfied :) Would you say my jeans and blazer in the photos are from a charity shop? xo 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz