wtorek, 12 lipca 2016

Young mom's dilemmas


Kiedy dowiadujesz się, że zostaniesz mamą, oprócz ogromnej radości oraz lekkiego strachu, idealistycznie zakładasz, że oprócz tego, że na świecie pojawi się nowy człowiek, Twoje życie za wiele się nie zmieni. Wyobrażasz sobie, że wszystko zostanie po staremu, a Ty po krótkim połogu wrócisz do swoich starych nawyków i przyzwyczajeń. Po długiej ciąży marzysz o tym, że jak dawniej będziesz mogła np. wsiąść do samochodu i popędzić na zakupy połączone z kawą i pogaduchami z przyjaciółką, wolna jak ptak i lżejsza o jakieś 15 kilo! Pamiętaj jednak, gdy zostajesz mamą nic już nie jest takie samo :)
Ale po kolei...
Gdy masz jedno dziecko jesteś w stanie to ogarnąć. Powiedzmy... Z dwójką to już wyższa szkoła jazdy. Szczególnie gdy jedno z nich karmisz piersią! Życie staje się jednym wielkim chaosem. I nie zrozumcie mnie źle, uwielbiam ten chaos (przez większość czasu!), kocham moje dzieci nad życie, ale czasami (jak mam nadzieję każda z Was!!) mam ochotę to wszystko rzucić i zwiewać gdzieś gdzie nikt nie będzie nic do mnie mówił, ani nic ode mnie chciał!
Pamiętacie to: porządek w domu? Zapomnijcie więc! To przyzwyczajenie musi na pewien czas odejść w zapomnienie. Bardzo lubiłam mieć porządek w domu, uwierzcie mi! Gdy uda mi się ogarnąć dom, jestem z siebie taka dumna (od razu lepiej funkcjonuję - serio, mam taką cechę, że w bałaganie źle mi się myśli, hehe!).
Pamiętacie to: spokojne zakupy? Teraz wygląda to mniej więcej tak: OK, mówisz sobie, dasz radę, wyluzuj. No to jedziesz, wózek, torba, pieluszki, zabawka, ubranka (gdyby zrobiło się chłodniej, czy coś), Twoja torebka, płaskie buty - lol! i w drogę. Zanim wejdziesz do sklepu musisz sobie to wszystko zmontować. OK, lekko spocona wchodzisz, uff! No i się zaczyna, chłodno jest - klimatyzacja działa, hmm nie jest jej za zimno? - myślisz. OK, ubierasz sweterek. Wjeżdżasz do sklepów, wąsko, przepychasz się, próbujesz oglądać, przymierzać....yyyy... Masz szczęście jak trafisz na dużą przymierzalnię, jeśli nie - przebierasz się na wpół odsłonięta! Następnie karmienie. Fajnie jeśli trafisz na pokój do tego przeznaczony (medal, dla tego kto to wymyślił!!), jeśli takiego nie ma, musisz sobie radzić i karmić w miejscu publicznym (ja doszłam do perfekcji - przepraszam wszystkich zniesmaczonych,lol). Cały czas myślisz, czy nie robisz dziecku tym krzywdy zabierając je w takie miejsca, czy nie złapie czegoś, czy jest zadowolone (nie daj Boże, gdy będzie płakać!). Jesteś spocona, zmęczona i trochę zła, że w ogóle pojechałaś, ale zaraz potem myślisz, że przecież też coś Ci się od życia należy. Bierzesz cały ten swój dobytek i idziesz na kawę. Pijesz kawę i ziuziasz wózek, zajmujesz dziecko, by nie przestało mu się podobać. No i oczywiście zerkasz na zegarek, bo to pierwsze pewnie już czeka na mamę... Fajnie jak uda Ci się coś kupić, wiesz, że nie pojechałaś na marne. Gorzej jeśli wracasz z niczym, hehe, wtedy towarzyszy Ci poczucie porażki ;)
A pamiętasz to: długi, nieprzerwany sen? Hmmm, nie spałam całej nocy od pół roku, hehe.
A i jeszcze to: impreza podczas której nie mówicie sobie "teraz Twoja kolej" :) HAHAHAHA
(Ogromny szacunek dla mam, które jeszcze pracują!) 
Tak to mniej więcej wygląda! Generalnie, będąc mamą albo rezygnujesz z własnych przyjemności na jakiś czas (chowasz je do szuflady NA PÓŹNIEJ), albo próbujesz jakoś te wszystkie rzeczy godzić i uszczknąć coś dla siebie. Myślę, że to drugie podejście jest zdrowsze, bez tego nie wiedziałabym, że żyję :)
Pocieszające jest to, że dzieci rosną, a my tym samym odzyskujemy naszą "wolność". Choć pewnie przyjdzie czas, gdy zatęsknię za tym całym chaosem, w którym teraz żyję :))
Kocham moje dzieci i nie narzekam. Nigdy w życiu nie chciałabym niczego zmieniać, naprawdę wiem, że jestem ogromną szczęściara mając moją małą kochaną rodzinę. Czasem tylko dopada mnie taki słabszy moment jak ten...;)
<3

P.S. Tekst nie miał na celu nikogo zniechęcać do macierzyństwa! Nadal jestem jego największą fanką <3




When you realize you’re about to become a mom, apart from being extremely happy and a bit anxious, you assume, apart from the fact a new human being is going to be born, that your life is not going to change that much. You imagine everything’s gonna stay the same, and you after a short childbirth period you’re gonna get back to your old habits. After a long pregnancy you dream about for instance getting into your car and going shopping and chatting with your gal pal as you used to, free as a bird and 15-kilo lighter! Remember, when you become a mom nothing’s the same :)
But first things first…
When you have one child let’s say it’s possible… With two, it’s a bit more complicated. Especially if one of them is breast-fed! Life becomes one big chaos. And don’t get me wrong, I love this chaos (for most of the time!), I love my kids more than anything in the world, but sometimes (as I hope all of you!!) I have this self-preservance thing and want to run away somewhere where nobody says a thing and just leaves me alone!
Remember this: clean house? Well, forget it! This dream has to be abandoned for some time. I really loved to have a clean house, believe me! When I manage to clean up my house I’m so proud of myself (I feel better right away, seriously, I have this thing that I don’t think clearly in a mess, hahah!)
Remember this: leisurely shopping? Now it looks like this: OK, you say, you’re gonna make it, chill. So you decide to go: pram, bag, diapers, toys, clothes (if it gets cooler or something), your bag, flats and off you go. Before you enter the shop you need to put all your stuff together. OK, sweaty a bit, you can go in! And then it all starts, air conditioning, isn’t it too cold, you think, so you put on a sweater on your baby. You enter a shop and try to go through those narrow isles trying to look on the clothes and try something on… Ha! You’re lucky if you get a bigger changing room, if not you try on the clothes half exposed! Next, feeding. It’s good if you find a room for mothers with babies (medal for someone who invented it!), if there’s no such place you need to breast-feed in public (I’m a real master in it – sorry to those disgusted ones, lol). You constantly worry whether you’re not doing any harm to your baby taking it to such places, whether it won’t catch anything, whether it’s happy (not to mention a crying baby!). You’re sweaty, tired and a bit angry that you came there, but then again you realize you deserve something from life. You take all your stuff and go for a coffee. You’re having your coffee and rocking the pram and playing with your baby to prevent it from crying. And of course you check the time because your second child is probably waiting for their momma… It’s good when you manage to buy something, worse if you get nothing, hahah, then you know this whole trip was a failure ;)
Remember this: long uninterrupted sleep? Hmm, I haven’t slept one whole night for about half a year, hahah.
And remember this: a get together with you friends when you don’t say “it’s your turn” J HAHAHA
(Respect to all working moms! - btw)
That’s how it more or less works! Generally, when you’re a mom you either put all your craving into one drawer called (LATER) or you try to work everything out so that you get something for yourself. I believe the latter option is better, you know you’re living right? J
It’s comforting to think that kids grow up and we’re about to get our “freedom” back. Though I can imagine I’ll be missing the chaos I live in now J
I love my kids and don’t complain. I wouldn’t change a thing, I know how blessed I am to have this small family of mine. It’s just that sometimes I have such a lame moment like this …;)
<3
P.S. I didn’t want to deter anyone from becoming a parent. I’m still a huge fan of becoming one <3

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz