niedziela, 10 kwietnia 2016

This was a good day :)

W sobotę odwiedziła mnie przyjaciółka ze studiów (już kiedyś opisywałam nasze spotkanie). Tym razem to ona odwiedziła nas, bez dzieci, bez męża. Przyjechała poznać Majkę, ale i po to by się zwyczajnie po babsku nagadać. I udało się. Gadałyśmy jak najęte (nasze spotkania zawsze takie są). Ze względu na odległość, która nas dzieli spotykamy się dość rzadko, jednak za każdym razem, gdy się spotykamy jest tak samo, jakbyśmy widywały się codziennie. Cieszę się, że przez te wszystkie lata nasze relacje są takie same. Spotykamy się i nie odczuwamy, że nie widziałyśmy się kilka miesięcy. Czy Wy też macie takie przyjaźnie?
xo

On Saturday a friend from university came to visit me (I told you about our previous get together). This time she visited us, without her kids and hubby. She came to meet Maja and to simply talk to the fullest ;) Which we did. We talked like crazy (it's always like that when we meet). Since we live far away from each other we don't meet too often, but every time we do, it's like we are next door neighbors. I love the fact our relations are the same against all odds. We meet and don't feel a several-months'-break. Do you have such friends?
xo


P.S. Oto fotorelacja z naszego dnia :)

P.S. This is how the day went on :)



Spacer po mieście i Wojtek w biegu :)

Our walk around my town and Wojtek on the run ;)


Wojtek pilnujący Majki i Marlena robiąca mi zdjęcie ;)

Wojtek taking care of his sis and Marlena taking pic of me ;)

 



Na placu zabaw, karuzela z której nie umiałam wysiąść ;)

On the playground, a carrousel which I couldn't get off ;)



Marlena rozmawiająca ze swoim mężusiem

Marlena talking to her hubby



Mama w akcji na placu zabaw

Mommy in action






W domciu... 

At home...





Dzięki Kochana za ten wspaniały dzień :)

Thanks Babe for this awesome day :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz