czwartek, 11 lutego 2016

Romantic or not?




Jeszcze do niedawna myślałam, że jestem typem romantyczki. 

Dochodzę jednak do wniosku (a natchnęły mnie do tego nadchodzące Walentynki), że chyba jednak nie jestem (no chyba, że się mylę). Oto dowody.
Byłyśmy kiedyś z przyjaciółkami w kinie i wyobraźcie sobie, tuż przed seansem wchodzi do sali gość z bukietem róż, podchodzi do dziewczyny siedzącej na widowni i się jej oświadcza. Ja zamiast myśleć "no, to się gość postarał, romantyk", pomyślałam "o matko, a co jak ona powie nie?". W ogóle nie wydało mi się to romantyczne, byłam trochę tym zażenowana (zimna ryba!).
Muszę przyznać, że kiedyś lubiłam romantyczne gesty, teraz wydaje mi się to trochę sztuczne i... śmieszne. Zaraz spadnie na mnie lincz, wiem. I nie mówię tu o intymności, a o sytuacjach, w których ocieramy się o kicz :) Z rozmów z koleżankami wiem, że ogólnie chyba moje pokolenie nie oczekuje sztucznych romantycznych gestów od mężczyzny (rozsypanych płatków róż na łóżku i kartek z napisem I love you!).  Chodzi nam bardziej o przejęcie inicjatywy, o spontaniczne lub bardziej przemyślane gesty, które pokażą, że ten ktoś nas dobrze zna i wie co sprawi nam przyjemność (śniadanie w łóżku, wyjście do teatru, dobry komplement). Nie wiem czy to nadal bycie romantyczką tylko w wydaniu romantyczka-realistka czy tylko wygodna realistka? Życie potrafi dać nam ostro w kość i bardzo często w ogóle nie myślimy tymi kategoriami, w ogóle nie oczekujemy, że ktoś będzie w stosunku do nas romantyczny (bo nie mamy na to czasu i siły). Może dlatego dobrze, że jest taki dzień jak Walentynki, który choć na chwilę nam o tym przypomni? 

I always thought I'm a romantic type. But now I'm beginning to think (it's because the Valentine's Day is coming) I'm not (or am I wrong?). Here's the reason.
Some time ago we went to the cinema with a couple of my friends, and imagine this: several minutes before the movie a guy with a bunch of roses comes in and proposes to one of the girls sitting and waiting for the movie. And me, instead of thinking "wow, he did his best", I thought "omg, what if she says no!". I didn't think it was romantic at all, to be honest I was a little uneasy (cold fish!).
I must admit I used to like all those romantic gestures, now they all seem a bit artificial and... funny. I know you're going to kill me! And I'm not talking about intimacy between two people but about situations when we're too close to kitsch :) It seems my whole generation (I mean my girlfriends) don't expect all those fake gestures (like rose petals on the bed and cards saying I love you!). What we expect is the man taking the lead, spontaneous or well thought out gestures which show the person really knows us and knows what's best for us (breakfast in bed, theater or a good complement). I'm not sure whether it's still being a romantic just a realist-romantic or an expedient romantic? Life can be tough and very often we don't have the time to even think about being romantic or whether somebody else is romantic to us. Maybe that's why it's good there's Valentine's Day to remind us about it?

1 komentarz: