niedziela, 28 lutego 2016

Project #1

 Kilka tygodni temu wspominałam Wam, że jak zwykle z nową porą roku (szczególnie wiosną!) budzi się we mnie potrzeba zmian w domu. Oto jeden z moich projektów. Kuchnia, do tej pory była cała biała i w dość tradycyjnym stylu. A ja ostatnio coś skręcam w stronę bardziej nowoczesnego stylu, a może po prostu prostszego. Oto co wymyśliłam, ku uciesze Marka, który to wszystko wykonał ;) dzięki Kochanie! 

A couple of weeks ago I told you that together with the season change (especially when spring comes!) I get this feeling of change in my house. What you see here is one of my spring projects - the kitchen, which was white and rather traditional. And my taste in interior design lately has been going towards a more modern look or maybe just more simple. This is what I designed, which made my hubby really happy since he was my one and only contractor ;) thanks Honey!


czwartek, 25 lutego 2016

Multitasking



Zawsze myślałam, że jestem wielozadaniowa, a więc, że potrafię wykonywać kilka czynności jednocześnie. Jeśli tak było do tej pory, to teraz osiągnęłam niezaprzeczalne mistrzostwo w tej materii! Odkąd pojawiło się nasze drugie dziecko wręcz wymiatam w tej dziedzinie :) 
Bez tego matka nie istnieje. Jak nie kombinujesz, nie ogarniasz rzeczywistości!
Nauczyłam się karmić dwóch naraz, jedno piersią (!) drugie chlebkiem ;) Wygląda to komicznie, ale jedyne wyjście by uniknąć płaczu jednego z dzieci, no i pozwala to zaoszczędzić czas. Poza tym potrafię prasować i usypiać dziecko w wózku, serio brakuje tylko, żebym przy tym jeszcze tańczyła w międzyczasie żonglując!
Moje jedzenie też należy do zadań ekstremalnych, karmienie Wojtka, który akurat twierdzi, że obiadek jest ble, jednocześnie ziuziając Majkę w wózeczku, która "twierdzi", że jak leży to nic nie widzi ;) 
Jest jeszcze kilka rzeczy, które świetnie mi wychodzą wykonywane w jednym czasie.
Memy w internecie na ten temat nie kłamią - oto moja rzeczywistość ;)
Mówię Wam mamy tu istny młyn. Ale plusem jest to, że będę mogła sobie wpisać w CV w zaletach "podzielność uwagi, wielozadaniowość".

P.S. Szacunek dla wszystkich mam! 

I always thought I'm a multitask person. If it was true, now I've become a true master in that matter! Since we've had our second child I rock at it :) 
It's a real mom thing. If you don't do it, you won't survive!
I've learned how to feed both kiddos at the same time, one with my breast (!) one with a sandwich ;) It looks hilarious but it's the only way to avoid crying one of them, plus it saves time. I also know how to iron and put a baby to sleep in the pram, seriously all I need then is dancing and juggling in the meantime!
Me eating is also a real masterpiece, feeding my son who thinks lunch is yuck! and trying to pacify my baby girl who "thinks" lying in her pram is dull and she doesn't see anything ;) There are several other things I deal with at the same time ;)
All those memes you see on the Internet are all true - that's also my reality ;)
Seriously that's our crazy house. One good thing about it all is that I'll be able to add to my resume "multitasking, attention divisibility".

P.S. Respect to all moms!

wtorek, 16 lutego 2016

You rock, Agata!



Tydzień temu niepozornie wpadła na kawę i wręczyła mi to! Mowa o Agacie, mojej przyjaciółce, która wpadła na świetny pomysł. Zrobiła dla mnie książkę(!) z okresu mojej ciąży. Ponieważ cały ten okres byłyśmy na tzw. łączach i niesamowicie jej na tych łączach narzekałam (straszna ja!), postanowiła to przekłuć w coś takiego :) Spisała wszystko co jej pisałam, okrasiła to moimi zdjęciami i powstała niesamowita pamiątka. Gdy ją oglądałam po raz pierwszy popłakałam się ze wzruszenia, ale można się też nieźle uśmiać. Agata to przyjaciółka z sercem na dłoni :) 

A week ago she casually dropped in and gave me this! It's my friend Agata who had a great idea. She made a book (!) about my pregnancy. Since for the whole period we were chatting all the time and me complaining as hell (horrible me!), she decided to transform it into something like this :) She wrote down everything what I texted, added my snaps and there you go. When I saw it for the first time I was so moved I cried, but you can have fun too. Agata wears her heart on her sleeve :)






Dziękuję Kochana! 

Thanks Hon!

 W książce znalazł się też krzyczący świstak (niektórzy z Was pewnie pamiętają go z mojego Facebooka :) Generalnie obrazował mój nastrój i wołanie o szybki poród ;)

That's the screaming whistler (some of you may remember it from my Facebook profile :)
Generally it really reflected my mood and my begging for a quick delivery ;)



Świetna pamiątka... I moja kochana córunia :)

Great keepsake... And my precious baby girl :)

poniedziałek, 15 lutego 2016

Lofty loft

Loft - strych, poddasze, mieszkanie w starej fabryce. Zazwyczaj takie właśnie mieszkanie w starej fabryce urządzone jest w specyficzny sposób z wykorzystaniem wszystkich atrybutów starej industrialnej architektury. Loft można też urządzić w nowo wybudowanym budynku, trzeba tylko wiedzieć jak go urządzić by nadać mu loftowego sznytu.  Spójrzcie sami :)

Loft - attic, apartment in an old factory. Usually such an apartment in an old factory has all the features of old industrial architecture. Loft can be also designed in a new building, you just need to know how to furnish it to give it a lofty style. Take a look :)


piątek, 12 lutego 2016

Shoeholic

Przyznaję się do dwóch słabości, butów (ale o tym już wiecie ;) i ZARY. Hmm, wiem sieciówka, ale lubię ich stylistykę i jeśli chodzi o buty, również wykonanie (inne rzeczy nie zawsze są świetnej jakości). Zobaczcie jakie cudeńka dla Was znalazłam (post nie jest sponsorowany, jakby co!). Które wybieracie?

I admit I have two fashion obsessions, shoes (but you already know about it ;) and ZARA. Umm, I know it's a chainstore, but I love their style and as far as shoes go also quality (other things are not always good quality). Take a look at those gems I found for you (it's not a sponsored post, btw!). Which would you pick?












xoxo

wtorek, 9 lutego 2016

Spring spirit


Nie wiem czy to zasługa słońca, które ostatnio nas rozpieszcza (w końcu mamy dopiero luty!) czy to moja niespokojna natura (choć wiem, że nie jestem jedyna!), ale czuję, że muszę zmienić coś w swoim domu :) Tak na wiosnę, tak tylko trochę... :) Mam dwa pomysły nad którymi pracuję (nad trzecim pracują moje chłopaki, ale to grubsza sprawa ;) Wkrótce się nimi z Wami podzielę. Tymczasem czytam Elle Decoration by się natchnąć (w przerwach, kiedy dzieci mi na to pozwalają :). Budzi się już w Was wiosenny duch? Pozdrawiam :) 

I'm not sure whether it's the sunlit sky (it's February!) or my restless nature (though I know I'm not the only one!), but I feel I need to make some changes in my home :)
Just so it's spring, just a little bit... :) I have two ideas which I'm working on (the third one is being developed by my two boys, but that's quite a big thing ;) I'll share them with you soon. In the meantime, I'm reading Elle Decoration to find inspiration (when my kids allow me to :) 
Can you feel the spring spirit too?
XO :)

sobota, 6 lutego 2016

Our first time






To już dwa tygodnie odkąd Majka jest z nami. To niezapomniane chwile, które spędziliśmy w pełnym składzie (razem z tatą ;). Mamy za sobą już kilka pierwszych razy: pierwsze poranki z dziećmi w łóżku (zrobiło się dość ciasno!), pierwsze przeziębienie Mai (wyobraźcie sobie!) i pierwszy spacer. Życie nabrało dla nas nowych barw. Nabrałam nowej życiowej energii. Grunt to pozytywne nastawienie ;)

It's two weeks already since Majka is with us. These precious moments we've spent in a full house (together with daddy :). We have gone through some of our first times: first mornings in our bed with the kiddos (it's getting crowded in there!), first Maja's cold (can you imagine!) and our first walk outside. Our life has gotten some new color. Me, I got some new life energy. Positive thinking is the key ;)

poniedziałek, 1 lutego 2016

Gray hair, really?

Wiem, że ostatnio miałam sporo stresu, wiem, że życie dało mi trochę w kość, wiem, że ja też dałam sobie w kość. Ale czy to naprawdę musiało się tak skończyć????
Moje włosy są bliżej nieokreślonego koloru, ok. podobno są bronde, nie czarne, nie brązowe, ni to blond ni brąz. Zawsze myślałam, że takie włosy to omija! Ale nie! 
Takie włosy też siwieją!!!
Ostatnio po tych wszystkich zawirowaniach spojrzałam na siebie w lustrze. OK, przybyło kilka zmarszczek (choć muszę przyznać, że moja twarz mocno odpoczęła od makijażu, więc wygląda na wypoczętą, a może to efekt pociążowej nadwagi, lol). Gdy spojrzałam na włosy... końcówki zniszczone, ale tego się spodziewałam, a na czubku głowy dwa siwe kłaki! Jeden prosty sterczący, drugi pokarbowany, też sterczący! Normalnie szok! No i teraz dylemat, wyrwać, nie wyrwać? Na razie są. Waham się.

Mówią, że siwe włosy to oznaka mądrości (doświadczenie, które w innych budzi szacunek ;), lub oznaka zatroskania (czyt.stresu) to znaczy, że człowiek jest wrażliwy i ... zatroskany. No więc na co stawiać? Czekać aż dołączy do nich jeszcze małe stadko siwków i zapuścić siwą czuprynę, a tym samym cieszyć się poważaniem, czy usuwać oznaki stresu, doświadczenia i upływu czasu, aż zostaną dwa włosy na krzyż, zero siwych, ale i zero jakichkolwiek?

Na co stawiacie? Wyrywać czy nie?
lol

P.S. Wybaczcie mi ten tekst.

I know I had a lot of stress lately, I know life was a bit harsh to me, and I know I've been harsh to myself too. But was it really supposed to end like this????
My hair color is rather hard to define, OK I heard it's bronde, not brown, not blond something in-between. I'd always thought it eludes going gray! Well, no!
Bronde goes gray too!!!
After the whole pregnancy thing lately ;) I took a close look into the mirror. OK, I found some new wrinkles (but I have to admit my face didn't see much make-up for some time so it looks quite fresh, or is it a postnatal obesity, lol). When I looked at my hair...ends damaged to be honest I expected that, but on top of my head two gray hairs! One straight and protruding, the other one curly also protruding! I was shocked! And there I go, pull them out or not? They made it. I'm hesitating.

They say gray hair is a sign of wisdom (experience which stokes respect ;) or a sign of concern (stress) which means you're sensitive and...concerned. So what do I do?
Wait until I get a small flock of grays and grow a whole gray shag and therefore be respected, or pull out the small signs of stress, experience and passing of time until I have only two hairs, no grays but also no hair at all?

So, what do you think? Pull out or not to pull out?

P.S. Sorry for the text.