czwartek, 26 listopada 2015

Mona Lisa's Smile


Bycie dorosłym jest raczej trudne. OK, nie raczej, tylko na pewno!
Musimy ogarniać tyle spraw, stajemy się nagle odpowiedzialni za wszystko, co się dzieje w naszym życiu i za osoby, które się w tym życiu pojawiają. Nagle zaczyna się robić jakoś ciaśniej. Stajemy się w pewnym sensie więźniami schematów i konwenansów. Tego nam nie wolno, tego nie wypada, w tym czy tamtym sami głupio się czujemy, bo wiek już nie ten. Jesteśmy obłożeni kredytami, obowiązkami zawodowymi, domowymi, itd. Hmmm, tak jest. Jeśli jednak jesteśmy mądrymi dorosłymi, staramy się uszczknąć dla siebie odrobinę wolności, szaleństwa i poczucia, że nadal istnieje to światełko w tunelu. I nie chodzi mi tutaj o imprezy, spotkania z przyjaciółmi (z tego nigdy nie powinno się rezygnować, bez względu na wszystko!). Chodzi o to uczucie, kiedy trafia się szansa, by zrobić coś wyłącznie dla siebie, bo wszystko inne jakoś się poukładało (dziecko w przedszkolu, mamy wolny dzień, żadnych planów i rzeczy do zrobienia, telefon milczy, a my mamy chęć być przez chwilę bardzo egoistyczne/i). Może to być kawa w ulubionej kawiarni wypita w upojnej ciszy, szybki wypad na zakupy, spontaniczny wypad na manicure, i co tam jeszcze sobie zamarzycie... 
I najprzyjemniejsze w takich chwilach jest to, że nie trzeba się z nich nikomu tłumaczyć, nikogo zawiadamiać, ustalać, planować (przecież nie wyrządzasz tym nikomu krzywdy). Czujesz się Panią (Panem) własnego losu (przynajmniej na tą chwilę ;). Jeszcze lepiej byłoby gdyby nie było telefonów komórkowych, wtedy bylibyśmy nieuchwytni, to byłby luksus :)
Namawiam Was na korzystanie z chwili, kiedy wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, zrób coś dla siebie. Rzadko, bo rzadko, ale zdarzają się, wtedy uśmiecham się sama do siebie i nikt nie wie dlaczego :)

Being a grown-up can be tough. OK, I meant IS tough! We have to deal with so many things, we need to handle so much responsibility for our lives and for the ones we love. It's getting crowded. We're stuck within the conventions and the social structures. We can't do this, that is a no-no, other things seem stupid because of our age. We're the prisoners of debts, professional and domestic chores.  Well, that's the way it is. 
If we're wise enough, however, we try to save some space and freedom for ourselves. And I don't mean parties and friends here (we mustn't resign from these, ever!). What I mean is when there's like an open window, a chance to do something only for ourselves as everything else has somehow worked out (your kid's in the kindergarten, you have a day off, no plans and must-do's, the phone's silent and we want to be egoistic for a moment). It can be coffee drunk in intoxicating silence in your fav coffee house, quick shopping spree, spontaneous manicure and whatever comes to your mind...
And you know what's best about it? You don't have to ask or tell anyone about it, no phone calls, no arranging (you're not doing any harm to anybody). You're in full control of your fate (at least at that very moment ;). It would be even better if we didn't have our cell phones... :)
Try it when all the signs on heaven and earth tell you to do something for yourself. 
Rarely as it happens, I go for it and then I smile to myself and nobody really knows why :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz