środa, 9 września 2015

Living illusions




                                             Moja ostatnia rozmowa z przyjaciółką:
- Marzy mi się babski wyjazd...
- Hmm, fajnie by było.
- Może uda nam się wyjechać w przyszłym roku...
- Jak urodzę to już na pewno nie wyjedziemy...
- Nie rób mi tego, nie odbieraj mi nadziei, że kiedyś to się uda...


I was talking to my close friend:
- I dream of having a girls' awayday...
- Yeah, it would be great.
- We could go next year...
- When I have the baby, we sure won't go...
- Don't do that, don't take the last rays of hope from me...


Jak mogłam to zrobić. Sama nie cierpię, kiedy ktoś odziera mnie ze złudzeń. Nawet jeśli gdzieś w głębi serca wiem, jak nikłe są szanse, żeby coś się udało, nie chcę by ktoś mówił mi wprost, że to niemożliwe. Czasami wystarczy mi, że furtka jest otwarta, że nikt głośno nie powiedział, daj sobie spokój, takie rzeczy się nie dzieją. Tak żyje się łatwiej.
Jeśli ktoś mówi mi o swoich marzeniach (nawet mało realnych), staram się nie sprowadzać go na ziemię. Wiem, po prostu jak to wkurza. Więc dlaczego nagle w tym momencie zrobiłam się taką realistką? Jak to powiedziałam, od razu tego pożałowałam.
Na przyszłość, proszę nie odbierać mi moich złudzeń. 
Ja Wam ich też nie odbiorę, nawet tych najbardziej odjechanych, lol :)


How could I do that. I hate when I get ripped off my illusions. Even if to some extent I'm aware how dim are the odds, I don't want others to tell me something I dream of is impossible. Sometimes it's enough to know the door's still open, that nobody actually said aloud, get a grip, let it go. 
Life's not that tough that way.
When somebody tells me about their dreams (even the least possible), I don't bring them back to earth. I just know how it bugs me! So why did I become such a realist then? I regretted it just as I said what I had said.
From now on, please do not take my dreams and illusions away.
I won't take yours, even the wackiest ones, lol :)

4 komentarze:

  1. Grunt to wsparcie najblizszych! Ja po drugim chlopaku imprezowalam juz po 6 tygodniach! Ale fakt, byl na butli :)
    A wyjazd byl po roku :) na cale 3 noce!

    OdpowiedzUsuń
  2. nawet te z pozoru nierealne marzenia czasami się ziszczają. przecież życie jest jak pudełko czekoladek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. You never know what you'll get :)))

    OdpowiedzUsuń