sobota, 29 sierpnia 2015

Celebrate your life

 Ostatnio nieco Was zaniedbałam. Dlatego dziś chcę się z Wami podzielić relacją z moich urodzin :)
Są ludzie, którzy nie lubią swoich urodzin, ja wręcz przeciwnie. Uważam, że trzeba celebrować życie i czerpać przyjemność z takich właśnie dni.
Tak tak, postarzałam się o kolejny rok... ;)
Jednak dzień urodzin był tak miły, że nie czułam upływu czasu, a to jak ważna jestem dla tylu osób.

I've neglected you a bit for the last couple of days. So today I want to share some photos of my birthday with you :)
I know there are some who don't like their birthdays, I quite the contrary. I think we should celebrate life and enjoy such moments as birthday.
Yes, it's official, I got older by another year... ;)
The day was so great, though, that I didn't feel the passing time, but how important I am for so many people.
 






Dzień zaczął się wcześnie i tak też zaczął się potok gości, którzy przewijali się przez mój dom przez cały dzień (dosłownie goście wymieniali się jakby byli umówieni, jedni wchodzili, drudzy wychodzili ;) Obliczyłam, że dotarło 18 osób..., a było jeszcze kilku, którzy nie mogli i otrzymałam życzenia telefonicznie. Zawsze jest mi bardzo milo, gdy ktoś o mnie pamięta. 

The day began early and so did the flow of guests, who were cropping up in my home the whole day (seriously ones were going out, others were coming in ;) I counted 18 people..., and there were some who couldn't make it so I got phone greetings. It's always nice to know somebody remembers about you.







Nasze rodzinne selfie :) Dla Wojtka to też był wesoły dzień, gdyż wśród gości były dzieci, z którymi mógł się bawić. Wszystkie kwiaty, które tu widzicie dostałam (kilku bukietów nie ma, bo byłby to naprawdę długi post!).

Our family selfie :) For Wojtek, my son, it was a great day too as there were children among the guests so he had the company to play. I received all the flowers you see here (several bunches aren't here cause it'd take too long!).






Nie jestem mistrzem wypieków, moja specjalność to galaretka z owocami - oldschool, lol :)

I'm not a baking master, my signature dessert Jell-O with fruit - oldshool, lol ;)






Jak już mówiłam potok gości trwał do samego wieczoru, dla ostatnich gości przygotowaliśmy taras. Wieczór był bardzo przyjemny i zdecydowaliśmy się go spędzić na zewnątrz.
Dużą niespodzianką było dla mnie gdy padła mi bateria w aparacie... Reszta zdjęć z telefonu...;)

As I said guests were in our home till the very evening, so we prepared our back deck. The evening was very warm so we decided to spend some time outside.
My camera battery failure was quite, let's say, unexpected... The rest of the photos from my phone...;)







Niestety żałuję, że udało mi się zrobić tylko jedno zdjęcie moich gości... Jednak gdy biegają dzieci, jest rozgardiasz, i próbujesz porozmawiać, nie pamięta się o robieniu zdjęć. Wieczór był już dość spokojny. Jednak 18 osób to byłoby coś :) 

I wish I had taken more photos of my guests... But when there are children running around, it's all messy and you try to talk, you forget about taking pics. The night was quite calm, though.
But 18 people would be something ;)




Dostałam mnóstwo prezentów (nie ma wszystkich na zdjęciu, gdyż nie mieściły się w kadrze :) Bardzo wszystkim dziękuję, jednak nie one są dla mnie najważniejsze.
Najważniejsze w tym dniu było spotkać się z ludźmi, którzy są dla mnie ważni. 
Okazuje się, że ja dla nich też...:) 

I received so many presents (not all of them are in the photo, they wouldn't fit the frame :)
Thank you for all of the presents, but they're not the most important part here.
The most important thing for me was to get together with the people who are preciuos to me.
Well, it turns out it works in both ways... :)


P.S. Dziękuję za wszystkie życzenia, i te złożone osobiście i telefonicznie i na facebook'u.

P.S. Thank you for all the greetings made in person, on the phone and on facebook.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz