poniedziałek, 27 lipca 2015

Tiles tiles tiles!

Mody na wszelakie rzeczy przychodzą i odchodzą, dlatego tak trudno podjąć ważne (i kosztowne!) decyzje dotyczące urządzenia domu. Między innymi jest to decyzja jakie płytki do łazienki... Oj, pamiętam tą wewnętrzną walkę (które, które, które???!) Znów przyjdzie mi stanąć w obliczu takiej decyzji w przypadku drugiej łazienki, która na razie zionie pustką. 
Obecnie jestem na etapie uwielbienia płytek w stylu hiszpańskim (marokańskim - różnie nazywają) i myślę, że już tak zostanie... 

Fashions come and go that's why it's so hard to make important (and costly!) decisions when it comes to your home making. One of these decisions is the tiles to your bathroom... Omg, I remember this internal struggle (which ones, which ones????!) I will face it again when we will finally make our second bathroom (now it's hollow and sad).
Currently I'm loving morrocan style tiles and I guess the fascination will prevail... 



#Inspiration



Wyobraźcie sobie popołudniową sjestę z dobrą książką w ręce w takim miejscu...

Can you imagine an afternoon siesta with a good book in hand in such a magical place...

czwartek, 16 lipca 2015

A perfect day out

Czasami przychodzi taki dzień, w którym trzeba wyjechać :) Planowałam to już od dawna i udało się. Babskie spotkanie w mieście, pogaduchy, zakupy, dobre jedzenie i duża dawka dobrego humoru.
Spotkałam się z moją przyjaciółką ze studiów, która mieszka dość daleko, więc każde nasze spotkanie jest dość intensywne :) Marlena, bo o niej mowa, to niezwykła osoba, pełna pasji (jej życie możecie zobaczyć na nowo powstałym blogu tutaj)! Polecam :)  

Every once in a while there comes the day when you just need to go out :) I'd been planning this for a long time and I did it. A girls' get together in the city, talking, shopping, eating, all with a great amount of good humor. I met with my friend from college, who lives quite far from where I live, so each and every meeting of ours is pretty intense :) Marlena, that's her, is an amazing person, full of passion (you can see her life on a newly started blog see here)! It's worth it :)

Nasze spotkanie było jak zwykle intensywne i dlatego było cudownie... Zresztą zobaczcie sami, zdjęcia dość dokładnie obrazują idealny dzień z przyjaciółką :) 

Our meeting was intense and hence wonderful... Take a look yourself, the photos show a perfect day with a friend :)


#Inspiration



Duże kolorowe etniczne naszyjniki to mój ulubiony trend lata...

Large colorful ethnic necklaces are my favorite summer trend...

wtorek, 14 lipca 2015

Are you bronde?

huffingtonpost.com

Najmodniejszym kolorem włosów, dzięki Blake Lively, jest brond (brąz+blond). Kolor, który dla mnie zawsze było trudno nazwać. Teraz już nie mam problemu ;)

The most trendy hair color now, thanks to Blake Lively, is bronde (brown+blonde). A color I always had a problem naming. Well, I don't anymore ;)

niedziela, 12 lipca 2015

What's in your shopping cart?

Ostatnio doszłam do wniosku, że jestem nałogową zakupoholiczką. Hmm, brzmi strasznie, ale nie taki diabeł straszny, jak go malują. No chyba, że...
Lubię (czyt. kocham) zakupy. Ubrania, biżuteria, buty(!), elementy wyposażenia wnętrz, mogłabym tak długo wymieniać. Lubię robić zakupy w tzw. realu (nie mylić z siecią supermarketów!) oraz w sieci (czyt. w internecie). Te drugie stały się ostatnio moją ulubioną formą (ze względu na brak czasu na długie samotne zakupy, okraszone lunchem i dużą dawką spokoju) i to one sprawiły, że doszłam do powyższego wniosku o swoim domniemanym zakupoholizmie. 

Lately I came to a conclusion that I'm a compulsive shopaholic. Umm, sounds terrible but perhaps the devil is not so black as he's painted. Or is it?
I like (love!) shopping. Clothes, jewelry, shoes(!), home decor, I could go on and on like this. I like both real-life and online shopping. The latter has currently become my fave (due to lack of time for long shopping pursuit including lunch and loads of peace and quiet) and it was it that made me come to the conclusion about my alleged shopaholism.

piątek, 10 lipca 2015

Friday flowers #2



Chciałam Wam przypomnieć o mojej tradycji piątkowych kwiatów. Dziś wykorzystałam kwiaty z naszego ogrodu :) Okazuje się, że to nie tylko moja tradycja. Niedawno przeglądając którąś z moich ulubionych stron, natrafiłam na mały felieton właśnie o piątkowych kwiatach. Jak widać, nie tylko ja znajduję w tym ogromną przyjemność. W domu od razu robi się przytulniej.
A czy Wy macie jakieś swoje przyjemne rytuały weekendowe? 

I wanted to remind you of my Friday Flowers tradition. Today I used flowers from our garden :) 
It turns out I'm not the only one to be doing so. Lately I was browsing through some of my favorite sites and I came across a small article about...Friday flowers. Apparently, others also find it such a pleasant habit. The house right away becomes a lot warmer.
Do you have your fave weekend rituals?


środa, 8 lipca 2015

Pregnancy style

Taki post musiał się pojawić na blogu ciężarnej :)
Dziś zdecydowałam się napisać o stylu w ciąży. Wybrałam dla Was najciekawsze i najfajniejsze stylizacje znanych kobiet w ciąży. Poszukiwania trwały długo... i to jest pocieszające. W sieci aż roi się od zdjęć celebrytek w ciąży, które delikatnie mówiąc, wyglądają kiepsko. Okazuje się, że są to takie same kobiety, jak każda z nas. Oczywiście są wśród nich takie, które nie dadzą się złapać wyglądając źle. Większość jednak to kobiety z krwi i kości, które tyją (niektóre spoooro!) i wyglądają bardzo zwyczajnie. Nie cieszy mnie to oczywiście, ale pozwala na oddech ulgi :)

This post was just a matter of time on a blog of a pregnant gal :) Today I decided to write about pregnancy style. I've chosen the most interesting and the prettiest looks of pregnant celebrities. The research took quite a long time... and that's uplifting. The web is full of pictures of pregnant celebrities who, let's just say, don't look too good. It turns out they are just people, like us. There are, of course, some who don't get caught having a worse day. But obviously most of them are just real women, who gain weight (some A LOT!) and who look really ordinary. Not that I'm happy about it, I just feel relieved :)



wtorek, 7 lipca 2015

Luxury Bedding by PARACHUTE

Jakiś czas temu zostałam zaproszona do współpracy przez amerykańską firmę PARACHUTE. Jest mi niezmiernie miło, ponieważ produkty PARACHUTE to świetnej jakości pościele, ręczniki oraz różnego rodzaju przedmioty dekoracyjne. Zakochałam się w ich prostocie i wykonaniu. Projektowane w Kalifornii, wytwarzane we Włoszech, a sprzedawane na całym świecie. Warto zajrzeć :)

1 lipca PARACHUTE wprowadziła na rynek nowe produkty z serii White Linen (szukaj w Bedding, a potem w nazwie produktu szukaj Linen - len). Są to doskonałej jakości pościele (produkty można kupować pojedynczo, nie w zestawach) wykonane z barwionego i spieranego lnu, dzięki czemu jest doskonały do spania. Lekki i przewiewny, idealny szczególnie latem. Pościele szyte są przez toskańskich rzemieślników znanych ze swego doświadczenia i jakości wykonania. 
Dostępne w dwóch kolorach: bieli i delikatnej szarości (white and fog).

 Sprawdźcie także pozostałe produkty!
 



 


Some time ago I was invited by PARACHUTE a Venice Beach (CA) based company to take part in the launch of their new line the White Linen. I'm very pleased as PARACHUTE's products are luxury bedding, towels and other decorative items. I simply fell in love with their garment. Designed in Carlifornia, made in Italy and sold worldwide. Take a look :)

On July 1st the Company has launched their new line which consists of linen bedding (sold as separates so that you can just buy the items you want or love) made with dyed and washed linen, which makes it perfect to sleep in. Light and breathable, ideal for summer nights. Made by Italian artisans known for their experience and craftsmanship. This bedding linen is available in two colors: white and light grey (fog).

A bedding to sleep in!

poniedziałek, 6 lipca 2015

What's your summer color?



Dla mnie kolory lata to biały, granatowy i złoty (dodatki :). Nie wiem, czy to przez to, że to kolory przywodzące mi na myśl morze, żeglarskie stroje i mariny na południu pełne luksusowych jachtów ;) czy dlatego, że w tych kolorach czuję się po prostu dobrze. Biel latem to już klasyk, ale myślę, że w połączeniu z granatem i złotymi dodatkami, wygląda luksusowo ;)
 Powyżej MÓJ ulubiony zestaw kolorystyczny. Podobno blondynkom dobrze w granatach, brunetkom w czerwieni, rudym w odcieniach zieleni. Czy rzeczywiście tak jest? Czy macie swoje ulubione zestawy kolorystyczne, w których czujecie się piękne i których trzymacie się od lat?


My summer colors are white, navy and gold (for the accessories :). And I'm not sure whether it's because they remind me of the sea, the sailors' outfits and the southern marinas crammed with luxurious yachts - read a better life ;) or I simply feel good in them. White has become a summer must-have but I think when matched with navy and some gold accessories it looks luxe ;)
Here you can see MY set of summer colors. They say navy suits blondes, red - brunettes and greens suit the red-haired. Do you agree with this stereotype? Do you have your fave color sets which make you feel baeutiful and which you've been wearing for years?


P.S. Jeśli ktoś dawno nie zaglądał na bloga, zapraszam do archiwum lub chociaż do najczęściej oglądanych przez Was postów (pod postami), bo już wkrótce dużo nowego :)

P.S. If someone hasn't visited my blog for some time, go and check out the archives or the most popular posts, as soon there's going to be a lot of new stuff here :)

sobota, 4 lipca 2015

Something for the ear


Ta piosenka nieodzownie kojarzy mi się z latem  (ciekawe dlaczego, lol ;) i z dawną sielanka  - oglądaniem MTV na kanapie w salonie rodziców :) Posłuchaj i złap przesłanie! 


This song is the symbol of summertime  (go figure why, lol;) and reminds me of good old  times - watching MTV on the couch in my parents' living room :) Listen and get the message! 

piątek, 3 lipca 2015

Believe me ;)

Wydarzenia ostatniego tygodnia skłoniły mnie to pewnych mniej lub bardziej głębokich przemyśleń...

Zawsze bądź gotowa. Pod każdym względem. Nie daj się zaskoczyć z odrapanymi paznokciami (które wyglądają jakbyś przez tydzień zdrapywała nimi stare tapety ze ścian!), z nieogolonymi nogami (bo przecież zrobisz to wieczorem - Nie!) czy włosami (które jeszcze ujdą, ale za godzinę już nie ujdą w tym upale!). Co masz zrobić jutro, zrób dziś :)

Nie zakładaj, że jesteś w stanie znieść wszystko. OK, zabrzmiało źle, ale chodzi o to, że czasami jeśli organizm podpowiada Ci, że czas zwolnić, warto go czasem posłuchać. Uwierz mi ;)

Korzystaj z chwili. Jednego dnia funkcjonujesz dobrze i zakładasz, że kolejnego dnia będzie tak samo. Nie zawsze to tak działa (uwierz mi!). Żyj tu i teraz. Funduj sobie małe przyjemności (zobacz zdjęcie :).

Czasem można umrzeć z nudów (znów mi uwierz!). Leżąc bezczynnie i nic nie robiąc można popaść w stan tzw. rozmiękczenia, z którego potem trudno się pozbierać. Lepiej działać aktywnie!

OK, dość tych wypocin! Przepraszam, że tak Was zaniedbałam. Ale już wracam do gry :) 


This past week has lead me to some deep and some rather shallow afterthought...

Always be ready. No matter what. Don't get caught with scratched nails (which look like they have been scratching old wallpaper for a whole week!), with unshaven legs (cause you can do it the next day - No!) or hair (which will do now but not in an hour in this heat!). Never put off till tomorrow what you can do today :)

Don't assume your body can bear anything. OK, I know how it sounds but what I mean is that it's good to listen to your body and when it tells you it's time to slow down. Believe me ;)

 Live in the present. One day you feel good and you take it for granted that the next day it will be the same. It doesn't always work like that (believe me!). So make yourself small treats every day (check out the pic :)

Sometimes it's possible to croak because of boredom (again believe me!). Doing nothing can turn you into a cabbage if ya'll know what I mean. Live your life actively!

OK, enough is enough! Sorry I neglected you. But now I'm back in the game :)




P.S. Grillowana bruschetta z pomidorami, mozzarellą, bazylią i oliwą z oliwek, w kieliszku sok! To jedna z moich dzisiejszych małych przyjemności :)

P.S. Grilled bruschetta with tomatoes, mozzarella, basil and olive oil, juice in the glass! One of my today small treats :)