środa, 13 maja 2015

No pain no gain

Mam 31 lat (nadal!!!) i trochę udało mi się poznać samą siebie. Znam swoje mocne i słabe strony, wiem, kiedy organizm mnie ostrzega przed katastrofą (np. o konsekwencjach pisania po nocach, lol) i wiem też, kiedy muszę wziąć się w garść i zacząć coś ze sobą robić.

Nigdy nie byłam typem sportowca, ha ha, choć to w ogóle nie śmieszne! Lubiłam jeździć na rowerze, pływać, i jeździć na rolkach (w wieku 11-13 lat, ale zawsze). Ale nigdy nie było to moją pasją. Po prostu było OK.
Ten rok (jak już pisałam) jest przełomowy, a ja chyba dojrzałam (trochę późno, ale lepiej późno niż później, jak to mówią ;). Wiem, że bez pracy nie ma kołaczy, tzn. jędrnego, gibkiego jak gazela ciała. Nie wiem, czy kiedyś dorównam gazeli (OK, wiem, że nie!), ale postanowiłam zmusić swoje ciało do ćwiczeń.
I jest tak, mam wzloty i upadki. Jak mam nóż na gardle, tzn. czuję zbliżające się lato, albo przymierzam ciuch i gołym okiem widzę rezultaty swojego lenistwa, to biorę się do roboty. Staram się nie jeść aż tyle wieczorami. No i ćwiczę. Sama próbowałam, ale mój słomiany zapał wystarcza na jeden dzień. Dlatego muszę wychodzić na ćwiczenia. Mam to szczęście, że moja siostra prowadzi siłownię i centrum tańca dla kobiet i dzieci (zobacz tutaj) , więc jak tylko mam ochotę mogę do niej wpaść.
Jest to miejsce, gdzie czujesz się dobrze, nie musisz mieć wymyślnego stroju ani wspaniałej figury. Nikt nie ocenia, a atmosfera i zajęcia są super.

Przyznaję, że kiedy mam "upadek", to ciężko mi wyjść z domu (bo film fajny, bo dziecko chore, bo włosy mam tłuste, albo "cośtam" mnie boli). Jednak jak już wyjdę, wracam cała szczęśliwa i modlę się, by wytrzymać i zjeść jedynie coś lekkiego. Cały czas staram się pamiętać, że to ciało ma mi wystarczyć do końca życia, dlatego powinnam o nie zadbać.
Ale i tak, nie jest łatwo. Gdy myślę sobie, eee tam, dziś odpuszczam włączam Instagram i widzę te wszystkie dziewczyny obsesyjnie dbające o figurę, mam małe wyrzuty, że o siebie nie dbam i ... idę. A wtedy czuję się świetnie :)


I'm 31 (still!!!) and I got to know myself a little. I know my strenghts and weaknesses, I know when my body warns me of a disaster (like the consequences of writing in the middle of the night, lol) and I also know when to pull myself together and do something about myself.
I have never been a sporty type, ha ha, but why am I laughing?! I've always liked to go swimming, biking, rollerblading (at 11-13, but still). But that has never become my passion. It's been OK. This year (as I mentioned before) is a milestone, and I have grown up (well, maybe too late, but better late than later as they say ;). I know the saying No pain no gain, the latter meaning a hot flexible gazelle-like body. I don't know if I'm ever going to be like a gazelle (OK, I know I'm not!), but I decided to force my body to work out.

And it's like a rollercoaster, ups and downs. If I'm cornered, meaning the summer is getting closer, or while trying something on I see the results of my total laziness, I get to work. I try not to eat as much in the evenings. And I work out. I tried to do that on my own, but my eagerness lasts one day only. That's why I need to work out outside. I am lucky since my sister runs a gym and a dance center for women and children (see here), so whenever I feel like working out I just pop in.
This is a place where you feel good, you don't need a fancy outfit or hot body. Nobody judges you, and the atmosphere and the work out are great.

And I admit that when I'm down, it's hard to leave the house (cause there's a good movie, the baby's sick, I've oily hair or something aches). But when I do leave, I come back really happy and I try to eat light afterwards. I always try to keep in mind that this body will have to be mine for the rest of my life, that's why I should take good care of it.
But still, it isn't easy. When I think, OK this one time I'll skip it, I look on Instagram and see all those girls obsessively working out I feel guilty of neglecting my own body and.... I leave.
And then it feels great :) 

1 komentarz:

  1. I agree it does become hard to leave the house and I need to be more active as well. Good luck, very inspiring.

    xx Falasha

    Bite My Fashion ll Instagram ll Bloglovin'

    OdpowiedzUsuń