poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Going out and being a mum



Pamiętam tę beztroskę, kiedy miałam dwadzieścia parę lat. Nadchodził weekend i można było spontanicznie gdzieś wyskoczyć, wrócić nad ranem lub nie, wylegiwać się drugiego dnia z powodu potwornego bólu głowy (lub zwyczajnie lenistwa!) bez przeszkód.
Pamiętam też, że nie mogłam do końca zrozumieć narzekań innych (już wtedy rodziców), że nie jest im łatwo wyjść, ot tak sobie, na piwo. Wielka rzecz, załatwiasz opiekunkę i tyle...myślałam. 
Ha ha, to dobre!


Nie zdawałam sobie wtedy sprawy, jak zmienia się człowiekowi pogląd na życie, kiedy pojawia się dziecko. Masz swój największy Skarb, na który czekałaś całe życie. Kochasz ten Skarb ponad wszystko. Jednak nadal jesteś młodą kobietą, która oprócz macierzyństwa, ma jeszcze swoją młodość. Stając się mamą nie zatracasz nagle (z wyjątkiem samego początku, kiedy całkowicie oddajesz się nowej roli) potrzeby kontaktu z innymi, potrzeby wyjścia na imprezę, do pubu, wyglądania dobrze, itp. Nadal jesteś kobietą.  

OK, i tu pojawiają się schody.... Albo oddajesz się jednej roli (bycia matką), albo próbujesz to pogodzić. Od ponad dwóch lat próbuję udowodnić, że to drugie wyjście jest możliwe..., ale pod pewnymi warunkami:

Po pierwsze, ilość wyjść ograniczona! To pierwszy warunek. Niestety, nie ma tak dobrze, z czegoś trzeba zrezygnować!

Po drugie, zanim wyjdziesz opieka nad Skarbem! Pamiętaj, że będziesz się dobrze bawić tylko wtedy, kiedy Twój Skarb jest w dobrych, zaufanych rękach (np. taty, jeśli masz babski wieczór); gdy już spokojnie śpi; gdy jest szczęśliwy i się bawi, nie wspominając o mamie (niepotrzebne skreślić)! 

Po trzecie, podczas wyjścia istnieją także tematy niezwiązane z dziećmi! Wiadomo, że będąc rodzicem nie unikniesz rozmów o dzieciach (niemożliwe!!!), ale dla tych którzy ich nie mają, są one po prostu nudne! Gdy spotykamy się z moimi przyjaciółkami rozmawiamy czasami o totalnych bzdurach i śmiejemy się z nich do łez (mój mąż twierdzi, że przechodzimy wtedy na jakiś tajemny kod, którego nikt nie potrafi rozszyfrować, lol ;)

Po czwarte, staraj się dobrze wyglądać. Niezależnie czy jesteś mamą czy nie, dobry wygląd podczas wieczornego wyjścia naprawdę poprawia humor.

Tekst wymknął mi się trochę spod kontroli. Trochę nudnawy dla bezdzietnych, a dla mam zbyt oczywisty... Miał być o moim ostatnim wyjściu, a wyszło to... 
Hmm, musicie to znieść ;)

I remember how carefree you are in your 20s. Every weekend you go out spontaneously, come back at dawn or not, stay in bed the next whole day because of a terrible headache (or out of laziness) without trouble.
I also remember how hard it was for me to understand people (who'd already become parents) saying it wasn't easy for them to go out for a beer. Big deal, you get a sitter and there you go...I thought.
Ha ha, good one!

I wasn't really aware of how your perspective changes when you become a parent. You have your precious child. A child you've been waiting for your whole life. You love your child more than anything in the world. But you're still a young woman, who apart from motherhood, also has her youth. You don't lose everything else when you become a mom (well maybe only at the very beginning, when you're head over heels in being a mom), you don't lose your need to meet with people, the need to party, to go to a pub, to look good, etc. You're still a woman.

OK, and here it's getting slippery... Either you devote yourself to one role (of being a mom), or you try to take on both. For more than two years now I've been trying to prove that the second way is possible.... but under certain conditions:

First, the amount of social get-togethers is limited! Sorry, it would be too ideal ;)

Second, before you go out, your child needs to be taken care of! Remember, you'll have good fun as long as your child is in good hands (for example it's daddy if you're meeting your girlfriends); is sleeping; is playing happily without mentioning mom (cross out what's unnecessary)!

Third, when you're out, remember there are non-children subjects (is there a word like that???) I know it's impossible to miss out on these when you're a parent, but for those who don't have children the subjects are simply boring! When I meet with my friends we talk about total bullshit and we laugh till we cry (my husband says we take on some kind of a code which is impossible to unscramble by others, lol ;)

Fourth, try to look good. Whether you're a mom or not, looking good makes you feel better especially during a Friday-night-out!

I accidentally skidded off the main topic. It's a bit too boring for you who don't have children, and a bit too obvious for those who do... It was supposed to be about my last night-out, and look what I got...
Well, you have to deal with it... :) 


1 komentarz:

  1. Świetny wpis! :) Mam czasem to samo, myślę sobie.. gdzie te czasy.. weekendy, beztroska, no ale wiadomo, tak jak napisałem u siebie na blogu "Narodziny dziecka to nie nałożenie kajdan na rękę" :) W wolnej chwili zapraszam na mojego bloga http://www.simed.pl/blog/gdzie-sie-podzialy-tamte-prywatki-gdzie-te-dziewczyny-gdzie-tamten-swiat/. Pozdrawiam, Krzysiek! :)

    OdpowiedzUsuń