poniedziałek, 23 lutego 2015

Total look

Inspiracją do napisania tego posta był felieton na jednym z moich ulubionych blogów
 Garance Doré (możesz przeczytać go tutaj). 
Tematem tego felietonu jest efekt total looku - paznokcie zrobione, fryzura zrobiona, perfekcyjny makijaż, pozostałe rzeczy też przemyślane i idealne. Autorka tekstu nawiązuje do realiów Nowego Jorku, ale myślę, że równie dobrze temat może się odnosić do naszych skromnych realiów małego miasteczka (sic!). Zarówno w Nowym Jorku, jak i w Środzie dobrze jest być kobietą zadbaną. Wiadomo...!
Każda z nas lubi wyglądać i czuć się dobrze wychodząc z domu. Wtedy jesteśmy pewniejsze siebie, itd. To też wiadomo. 
No to teraz zejdźmy na ziemię. Każda z nas jest zabiegana, zmęczona, albo zwyczajnie czasami zbyt leniwa, żeby wyglądać jak milion dolarów idąc do warzywniaka po ziemniaki:) Autorka tekstu też się do tego przyznaje (pomimo, że pracuje w branży modowej i obraca się wśród ludzi bardzo zwracających uwagę na wygląd). Pocieszające, prawda?
Czytając ten tekst widziałam siebie: chęci dobre, i na tym koniec. Wychodząc z domu "nie-do-końca-zrobiona" zawsze myślę, że nikogo nie spotkam - szybki wypad. Hmm, zazwyczaj jest odwrotnie ;) Zdarza się wtedy, że zazdroszczę tym super wyglądającym kobietom w pełnym makijażu i w przemyślanej stylizacji.
Jednak moja konkluzja jest podobna do Garance... total look na co dzień bywa męczący (kto ma codziennie czas i energię na te wszystkie zabiegi?), no i można skończyć wyglądając jak Alexis Carrington Colby (przykład Garance :).
Oczywiście należy pamiętać, że nie chodzi o to, by się zaniedbywać. Dbajmy o siebie, jednak pozostańmy sobą, trochę naturalne, trochę na luzie. 

I loved Garance Doré's article about the Finish :-) it's so true and thank God women all over the world have problems with looking perfect 24/7 :) Link to the text here

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz