środa, 30 grudnia 2015

Reality bites

Inaczej to sobie planowałam, ale jak to mówią nie znasz dnia ani godziny. Nie, nie urodziłam jeszcze.
Po prostu doigrałam się i mój kręgosłup odmówił mi posłuszeństwa. Zła postawa, brak ćwiczeń, waga, zmiana sylwetki, stres, to wszystko złożyło się na to, z czym borykam się od pewnego czasu. Ból głowy, karku i uszu(!) (który początkowo myślałam, że był spowodowany zatokami, zapaleniem ucha, itd.) jest nie do zniesienia. 
Dziewczyny! czy to w ciąży czy nie, dbajcie o siebie, o swoją sylwetkę, o to by ćwiczyć i nie bagatelizować drobnych napięć w waszym ciele. Ja się doigrałam i nikomu tego nie życzę. Dołóżcie sobie do tego 9 miesiąc ciąży i macie to co ostatnio u mnie... A co u Was?

P.S. Post jest niedługi bo przesiadywanie przed laptopem jest jedną z przyczyn moich dolegliwości.

Ponieważ jutro sylwester, dla rozruszania zapraszam Was do tańca (te piosenki to moje kawałki!)




It's not the way I planned it, but as they say you never know what comes next. No, I haven't had the baby yet. I just got what I earned, my spine refused to cooperate. Bad posture, lack of exercise, weight, posture change, stress, all that ended up with what I'm dealing with now. Horrible headaches, neck and earaches(!) (which I thought were caused by sinusitis, otitis, etc.) are unbearable.
Ladies!, pregnant or not, take good care of yourself, of your posture, do exercise and don't ignore those little tensions in your bodies. I did and I don't want anybody to get it. You can add here the fact that I'm 9 month's pregnant and that sums up to my current reality... What about you?

P.S. The post is rather short as working on my laptop is one of the causes of my suffering.


Since it's New Year's Eve tomorrow, move your body to these jams!

poniedziałek, 28 grudnia 2015

#Sales


Święta święta i po świętach! A po świętach wyprzedaże! W moim przypadku online, zazdroszczę tym z Was, które mogą pobuszować wśród wieszaków osobiście. 
OK, ja jestem raczej impulsywnym klientem, który jak coś mu wpadnie w oko i nie kosztuje kroci, kupuje. Nie jest to dobre, wierzcie mi (pamiętacie mój post o Spójnej garderobie? - czytaj). 
Dlatego w tym roku postanowiłam, że podejdę do tego na zimno (dodatkowym argumentem przemawiającym za takim podejściem jest fakt, że obecnie wyglądam jak kula i nawet trudno mi dosięgnąć klawiatury w laptopie, więc ubranie czegokolwiek innego niż bluzy męża i ciążowych legginsów jest naprawdę mglistym marzeniem i bardzo odległą perspektywą!). Postanowiłam, że zanim coś kupię, prześpię się z pomysłem (jakkolwiek to brzmi!). 
A wy? Jaki macie plan? Na żywioł? A może wcale? Pozdrawiam serdecznie!

After the whole Christmas madness we finally got to the sales! In my case, online, I do envy those of you who can go through the racks in reality.
OK, I'm a rather impulsive little thing who buys whatever seems nice and doesn't cost a fortune. It's not a good thing, believe me (remember my post about a Coherent wardrobe? - read).
That's why this year I've decided I'm gonna act like a cold professional (well, an additional argument for is the fact that currently I look like a huge ball, seriously, I barely reach for the keyboard in my laptop, so wearing anything else than my hubby's sweats and my leggins is a really blurred far far away perspective!) I decided that before buying anything I'd sleep with the idea (if ya'll know what I mean!).
What about you? What's your plan? Are you going to go whole hog? Or maybe not at all? XOXO!

czwartek, 24 grudnia 2015

Merry Christmas!



Drodzy Czytelnicy!

W te Święta Bożego Narodzenia życzę Wam, abyście zaznali trochę spokoju, czułości i uprzejmości ze strony innych, byście spędzili je w gronie tych ludzi, których kochacie i byście znaleźli chwilę na to by się zatrzymać i spojrzeć na siebie i swoich bliskich z innej perspektywy. Życzę Wam kochani zdrowia (choć to brzmi banalnie!), wcale takie nie jest. Wszystkiego co najlepsze w ten najpiękniejszy dzień w roku!

Dear Readers!

On this Christmastime I wish you serenity, some tender loving care from others, I wish you a Christmas spent with the ones you love and a moment for you to look at yourself and your relatives from a different than ususal perspective. I wish you good health (a cliche, it sounds like one, but it isn't). All the best on this most wonderful time of the year!

piątek, 18 grudnia 2015

Hold on to tradition :)



Od kilku lat mamy taką rodzinną tradycję. Co roku przed świętami Bożego Narodzenia odbywa się wspólne pieczenie pierników. Moja kochana mama to zainicjowała, a wszystkie wnuki chętnie podchwyciły (szczerze mówiąc ja też mam z tego niemałą przyjemność :)  

For a couple of years now we've had this family tradition. Every year before Christmas we bake gingerbreads together. My dear mum initiated it and all her grandchildren went for it without hesitation (to be honest, I love it too :)

środa, 16 grudnia 2015

Velvet LBD for Christmas :)


Welurowa sukienka DKNY. Welur jest ostatnio bardzo modny. Osobiście bardzo lubię ten materiał. Jest bardzo miły w dotyku, ale przede wszystkim wygląda bogato i dlatego świetnie nadaje się na świąteczne przyjęcia. Ozdobny kołnierzyk doszyłam sama. 
Myślę, że to idealny zestaw na Wigilię :)

A velvet DKNY dress. Velvet is very instyle right now. Personally, I love this fabric. It feels so soft but most of all it looks so opulent and that's why it's perfect for holiday parties.
 I added the ornamental collar. 
I think this is an ideal combo for the Christmas Eve :) 

wtorek, 15 grudnia 2015

Life lately...

Właśnie leżę w łóżku (chora, z cieknącym nosem, obolałym gardłem i włosami niepierwszej świeżości!). Choroba, szczególnie w ciąży, jest raczej fatalna, muszę przyznać. Próbowałam się bronić wszelkimi sposobami, wierzcie mi, miód, cytryna, imbir, czosnek, syrop z cebuli... Wszystko tak jak natura chciała, i nie udało się. No więc walczę z chorobą, zresztą jak moje chłopaki. 
Nasi kochani rodzice pomagają w opiece nad Wojtkiem (wielkie dzięki!!), a ja próbuję dojść do siebie i nie zwariować.

Currently I'm in my bed (sick, with runny nose, sore throat and questionable hair!). Being sick, especially when expecting, is rather awful I must say. I tried all means to avoid it, believe me, honey, lemon, ginger, garlic, onion syrup, and I failed. So here I am, fighting against a cold, well just like my boys.
Our dear parents take care of Wojtek (thanks a lot!!) and me, I'm trying to pull myself together and not go crazy.
Ponieważ święta już tuż tuż, znalazłam dla Was kilka fajnych świątecznych filmów, które warto obejrzeć:

Since Christmas is coming I found some good holiday movies which are worth seeing:

poniedziałek, 14 grudnia 2015

About last weekend :)

Faceci mają swoje tzw. Pępkowe z okazji narodzin dziecka. A co z kobietą? Coś jej się od życia należy za te 10 miesięcy i poród! Dlatego cieszę się, że ostatnio coraz bardziej powszechne w Polsce staje się Baby Shower, czyli przyjęcie dla przyszłej mamy, organizowane jeszcze przed rozwiązaniem, kiedy maleństwo jest jeszcze w brzuchu (dzięki czemu takie przyjęcie jest jeszcze możliwe :) 

Guys have their own celebration (in Poland fathers have their own meeting with their friends where they celebrate the birth of their child). What about women? They deserve something special for the 10 month's pregnancy and the delivery! That's why I'm happy Baby Showers are getting more popular in Poland :) 



Mój Baby Shower:
Było bardzo głośno (wyobraźcie sobie 12 gadających kobiet :), było wesoło i bardzo śmiesznie. Dziewczyny zajęły się wszystkim (przede wszystkim przygotowaniem pysznego jedzenia!).
Na serio, wzruszyłam się, że to wszystko dla mnie :) 
Dlatego chciałam Wam dziewczyny podziękować za przygotowanie całego przyjęcia oraz za piękne prezenty dla Majeczki :) Z emocji nie mogłam zasnąć!
Buziaki dla Was!

My Baby Shower:
 It was really loud (can you imagine 12 girls talking ;), it was funny and we all laughed a lot.
The girls took care of everything (especially this whole lot of deliciuos food!).
Seriously, I was moved :)
That's why I wanted to thank you for the whole evening and for the beautiful presents for my baby girl Maja :) I couldn't fall asleep because of the emotions!
XOXO!  
  

piątek, 11 grudnia 2015

Gift-wrapping


W tym roku wszystko u mnie dzieje się wcześniej: kupno prezentów, dekorowanie domu, pakowanie prezentów itd. I to nie dlatego, że się nudzę (oj, chciałabym!), a dlatego, że mam coraz mniej sił i wiem, że czas na moją aktywność się kończy. Chcę być gotowa już teraz, bo pod koniec grudnia chyba już nie będę w stanie wszystkiego dopilnować.

This year everything is happening earlier: buying the presents, house decorating, gift-wrapping, etc. And it's not because I have too much time (I wish!), but because I'm getting weaker and being active requires too much effort. I just want to be ready now since the end of December may be hard for me.

Ogólnie nie jestem dobra w pakowaniu prezentów. Ogólnie nie mam cierpliwości (tu się zagina, tam odgina, itd.), jednak wiem, że prezent zapakowany w papier ma jeszcze jakąś wartość osobistą. Obecnie odchodzi się od gotowych torebek (choć zabieganych, lub tych, którym się nie chce - nie oceniam!!), a stawia się na osobiście zapakowane prezenty (nawet jeśli niezbyt estetycznie). Zobaczcie jak mi wyszło :)

czwartek, 10 grudnia 2015

Silver fox



Zimy brak, ale pomarzyć wolno, nie? Miłego dnia!

There's no winter, but you can always dream, right? Have a nice day!


wtorek, 8 grudnia 2015

Ladies, I did some research... #1

Dziś zwracam się do moich czytelniczek. Słuchajcie dziewczyny, zbliżają się święta i na pewno zastanawiacie się, co kupić swojemu mężczyźnie. No więc przeprowadziłam małą ankietę...
Zawsze myślałam, że fajnie jest kupować facetowi ubrania (no wiecie, mamy kontrolę nad tym jak wygląda, on nie ma problemu z zakupami ciuchowymi, wszyscy są zadowoleni!). Otóż nie...
Oto z czego się cieszą:

Today I'm writing to my dearest female readers. Ladies, Christmas is coming and I bet you're wondering what to buy your man. Well, I did some research...
I always thought it's a good idea to buy them clothes (you know, it allows us to keep control over their wardrobe, they don't have to do clothes shopping, everybody wins!). Well apparently, it's a no no...
That's what makes them happy:

czwartek, 3 grudnia 2015

Holiday inspired outfits :)

Idą święta! Czy w wirze przygotowań miałyście chwilę, aby pomyśleć co na siebie wtedy włożycie? Jeśli nie (wiem, że jeszcze sporo czasu!), spójrzcie co dla Was mam :) 

Christmas is coming! Have you thought what you're going to wear? 
If not (I know it's too early!), take a look what I got :)



wtorek, 1 grudnia 2015

It's December!


Jak Wam minął pierwszy dzień grudnia?
Mi dość intensywnie, ale pozytywnie (nie czuję, że rymuję;)
Jakie plany na ten miesiąc? Jakieś adwentowe postanowienia? Czy już czujecie świąteczną gorączkę? U nas w domu powoli zaczyna być gwiazdkowo, podzielę się tym z Wami już niebawem :) U mnie postanowień brak, choć może poza tym, że to oczekiwanie ma być bardzo pozytywne! 
Ale muszę Wam się przyznać, że brakuje mi śniegu... (choć pewnie potem będę go miała dość!). Posłuchajcie Franka Sinatry by wpaść w świąteczny nastrój :)

How was your first day of December? Mine was pretty intense, but positive :)
Any plans for this month? Any advent resolutions? Can you already feel the holiday fever?
At our house it's getting Christmassy, which I'll share with you soon :)
I haven't made any resolutions, maybe except that I want the time to be cheerful!
Though I have to admit I miss snow... (which I will hate later on! ;)
Listen to Frnak Sinatra to get into the Christmas mood :)


niedziela, 29 listopada 2015

sobota, 28 listopada 2015

Just a sneak peek :)


Moje przygotowania do świątecznych przygotowań :) Już w nadchodzącym tygodniu na blogu!

Prepping for Christmas preparation :) This week on my blog!

środa, 25 listopada 2015

#Inspiration



Gdybym mogła  (czy kiedykolwiek to nastąpi?  ;) ubrałabym się tak. ..
Ale ponieważ nie mogę, wracam na ziemię i wskakuje w swój spadochron,  lol.

If I could  (when will I? ;), I'd wear this...
In the meantime I'm back to reality and put on my parachute-like outfit,  lol.

wtorek, 24 listopada 2015

Trying to survive November ;)

Listopad zwykle ciągnie się i ciągnie. Zazwyczaj jest długi i szarobury (choć muszę przyznać, że tegoroczny jest całkiem znośny pod względem pogody, dzięki Bogu!). Ten listopad ciągnie mi się z dwóch powodów, (wcale nie)przeciągającej się ciąży hahah! oraz oczekiwania na święta!). 
Listopad jest jakiś nijaki (choć dwie drogie mi osoby mają urodziny :*)
Oczekiwanie na jego koniec umilają mi zdjęcia Nowego Jorku zimą, podczas Świąt. 
Wygląda magicznie....nastraja spokojem.... Jest zwyczajnie piękny.... Zobaczcie sami :)

November gets really really long. Usually it's long and gray and gloomy (though I have to admit this November is quite OK when it goes to weather, thank God!). But it seems too long because of two reasons, a (not-at-all) grinding on pregnancy, hahah! and the anticipation for holidays!). 
November is just dull (although two of my dearest people have birthday then :*)
What helps me survive the time of all the anticipation are photos of New York at Christmastime.
It looks magical...calms down...is simply beautiful... Take a look yourselves :)




































Central Park, Rockefeller Center, Radio City Music Hall, ulice pokryte śniegiem, typowe nowojorskie kamienice (tzw.brownstones) świątecznie przystrojone, światła, gwar miasta.... Można by tak wymieniać. Chciałabym kiedyś zobaczyć to wszystko.... Tylko czy ja, taka rodzinna tradycjonalistka (która nie pozwala nawet zmienić proporcji w cieście na pierogi, hahah!) byłabym w stanie spędzić te święta tak daleko od domu? Nieeeeeee..... Dlatego pozostanę przy zdjęciach, bo nie ma nic lepszego co pomogłoby mi przetrwać listopad... lol ;)

Central Park, Rockefeller Center, Radio City Music Hall, streets covered with snow, typical NY brownstones decorated with Christmas ornaments, the lights, the city buzz.. I could go on and on like this. I'd love to see all that one day... Or am I, me such a family and traditional gal (who does NOT approve of any changes to the pierogi recipe, mom, hahah!), would I enjoy holidays so far away from home? Noo.... That's why I'll keep browsing the pics as there's no better way to survive November...lol ;)

poniedziałek, 23 listopada 2015

I promise just this post...

Lubię być na bieżąco z wydarzeniami w Polsce i na świecie. Jednak ostatnio stało się to dla mnie zbyt stresujące. Serio, nie wiem czy to ze względu na mój stan, czy byłoby tak samo, gdybym nie była w ciąży.
Nadeszły dziwne czasy. To, co do tej pory wydawało nam się oczywiste, zaczyna stać pod dużym znakiem zapytania. 
Pokój.
Ostatnie wydarzenia, zarówno w Polsce jak i na świecie, skłaniają mnie do niepokojących wniosków. Fale nienawiści, terroryzm, przejawy nacjonalizmu, agresja, podziały. Nasz do tej pory spokojny świat stał się nagle dość niespokojny. Może powiecie, że popadam w paranoję, jednak gdzieś tam z tyłu głowy kołacze mi się myśl... do czego to wszystko prowadzi....

 Miałam mnóstwo pomysłów na dzisiejszy post, jednak uważałam, że nie mogę pominąć milczeniem tego, co się obecnie dzieje. Nie chcę wywoływać żadnej dyskusji, po prostu chciałam się z Wami podzielić moją refleksją.


I follow the current affairs in Poland and the world. However, lately it's become too stressful for me. Seriously, I don't know whether it's because of my pregnancy or not.
The time is weird. The thing we take for granted is being endangered.
Peace.
The recent events, both in Poland and the world, got me to some disturbing conclusions. 
Hatred, terrorism, nationalism, agression, divisions. Our peaceful world has become restless. You may say I exaggerate but there's a thought that keeps coming to my mind... where is this world going...

I had a bunch of ideas for today's post, but I thought it was my duty to say something about what's going on. I didn't mean to start a discussion, I just wanted to share my reflection with you.
 

sobota, 21 listopada 2015

Quality time and some updates

Nawet nie wiem od czego zacząć.... Ostatnie kilka dni spędziliśmy w.... szpitalu. Oj, nie było fajnie. Wojtek złapał wirusa i niestety musiał zostać w szpitalu. Nie obyło się bez łez (oczywiście głównie moich, bo Wojtek był niesamowicie dzielny!), ale myślę, że wychodzimy już na prostą. Nasz synuś czuje się już lepiej :) Ja ze względu na swój stan, nie mogłam być z nim cały czas. I tu na wysokości zadania stanął Marek, który czuwał nad Wojtkiem w nocy i wtedy, kiedy ja musiałam odpocząć. 
Jesteś wspaniałym tatą Kochanie :)
Dlatego ten post dedykuję Tobie....

I don't even know where to start... The last couple of days we spent in hospital... (Sigh) It wasn't a good experience. Wojtek caught a bug and had to stay in hospital. There were some tears and drama  (mostly mine, Wojtek was really brave!), but I think we're getting out of it. Our boy is feeling better now :) Me, because of this special state I'm in, couldn't be with him for the whole time. And here Marek came to the rescue and stayed up with Wojtek during the nights and when I had to get some rest. 
You're a great father, Baby :)
That's why I dedicate this post to you...


A Wam, Drodzy Czytelnicy, chciałam pokazać w jaki sposób ostatnio lubimy spędzać czas :)
Otóż, ostatnio dostaliśmy od rodziców Marka wyświetlacz do bajek Ania oraz zestaw old-schoolowych filmów... Pamiętam, że też miałam taki aparat, ale ta mnogość bajek mnie zaskoczyła :)
Wojtek uwielbia kiedy urządzamy sobie kinowy wieczór (oczywiście sporą atrakcją dla niego jest też samo rozwijanie filmów i obsługa Anii!).

As for you, Dear Readers, I wanted to show you how we like to spend our evevnings lately :)
Well, some time ago we got this projector "Ania" and quite a set of these oldschool cartoons from my in-laws... I remember having a projector like that when I was a child, but I sure didn't have this many of films :) 
Wojtek loves when we're having a movies eve (of course, apart from watching and listening, he adores unfolding the films and handling the projector!)


Moje chłopaki podczas seansu :)

My boys during the show :)

wtorek, 17 listopada 2015

niedziela, 15 listopada 2015

This is how I want to remember it :)



Zostało mi jeszcze dwa miesiące do rozwiązania. Mój brzuch jednak wygląda jakbym miała urodzić w ciągu następnych kilku godzin :) Wolę sobie nie wyobrażać jak będę wyglądać w styczniu. 

Dlatego zdecydowałam, że teraz jest idealny moment, w którym zatrzymam się z robieniem zdjęć. Tak chcę siebie zapamiętać z okresu ciąży i nie mieć dowodów na to, że było całkiem inaczej ;) lol
Chciałam też, aby te zdjęcia powstały, bo chciałam mieć pamiątkę. Wiele kobiet bierze udział w profesjonalnych sesjach zdjęciowych, niektóre potrafią być piękne (niektóre nie - w sumie to dobry temat na inny post ;). Ja nie chciałam. Po prostu. Te, które tu widzicie to planowany, ale jednak impuls. Obudziłam się dziś w dość dobrej formie, miałam chęci i w miarę akceptowałam jak wyglądałam, więc zdecydowałam, że to będzie to.

 I'm due in two months now. My bump though, looks as if I was gonna pop any minute :) Well, I don't even want to imagine how I will look then!

That's why I decided this was the right time when I would stop taking pics. This is how I want to remember myself from the time of my pregnancy and avoid having any evidence it was totally opposite ;) lol
I wanted to have the photos taken though, to have some kind of remembrance. A lot of pregnant women take part in professional photo shoots, some of which are really beautiful (some are NOT - a good subject for another post ;) And that's OK, but I just didn't feel like doing it. Just like that. The photos you see here are a result of a planned impulse, hahah. This morning I woke up in a surprisingly good shape and was reconciled with the way I looked, so I went for it.






P.S. Moja mała aktywność przez te ostatnie dni była znikoma, ze względu na zamachy w Paryżu. Totalnie mnie rozbiły i nie byłam w stanie pisać. Takie wydarzenia uświadamiają człowiekowi, że nic nie jest dane na zawsze....

P.S. I stayed silent on the blog for the last couple of days because of the Paris attacks. I was devastated and wasn't able to write anything. Such incidents show us that nothing is given for ever...


czwartek, 12 listopada 2015

Looking for inspiration

Ostatnio znów mnie coś naszło i myślę co by tu zmienić w salonie. Nie, nie, nie chodzi o remont czy wymianę mebli! Chodzi o mały "lift", a do tego wystarczą dodatki, szczegóły, niuanse ;)
Znacie już mój salon w takiej wersji i takiej. 
Jestem jednak niespokojnym duchem (i w dodatku zasłonki z salonu powędrowały do pokoju Wojtka, a to dodatkowy impuls), dlatego też zdecydowałam się poszukać inspiracji do stopniowych małych zmian w naszym salonie. 
Zobaczcie, na co natknęłam się podczas moich poszukiwań i co mnie inspiruje w dekorowaniu wnętrz :)

Recently I got to think what I could change in my living room. And I'm not thinking about a serious redecoration or changing the furniture! 
What I mean is a small lifting so all I need are details and nuances ;)
You've already seen my living room in version one and version two.
But since I'm restless (and the curtains from the living room have gone to Wojtek's nursery, which was an additional impulse), I decided to look for some inspiration to change this and that in our living room.
Look what I came across while doing my research and what inspires me in homestyling :)




środa, 11 listopada 2015

The Independence Day!



W Poznaniu oprócz Dnia Niepodległości,  a może głównie (?) obchodzi się Dzień św. Marcina,  patrona jednej z głównych ulic miasta.  Odbywa się to bardzo hucznie, a do tego je się pyszne rogale świętomarcinskie :) ja zaczynam od samego rana :)
Miłego dnia!

In Poznań  (Poland) apart from the Independence Day we also celebrate Saint Martin's Day,  the patron of one of the main streets in the city. The celebration is pretty vibrant and we eat these deliciuos Saint Martin's croissants  (as we call them :) I'm starting just now :) 
Have a nice day! 

poniedziałek, 9 listopada 2015

Mom's dilemmas



   Wiemy już, że będziemy mieć córeczkę. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, zawsze chciałam mieć córkę. Kiedy byłam na początku ciąży z Wojtkiem miałam nadzieję, że oprócz tego, że dziecko będzie zdrowe, będzie też dziewczynką. Zawsze wyobrażając sobie, że kiedyś w przyszłości będę miała dziecko, przed oczami miałam córkę. Urodził się Wojtuś i od tamtej chwili nie wyobrażam sobie bez niego życia. Cieszę się, że mam syna. Jest naszym oczkiem w głowie i cała nasza uwaga skupia się na nim. Wiadomo, do tej pory był jedynakiem. Staramy się, żeby nie miał tych wszystkich cech, które mają dzieci wychowujące się bez rodzeństwa, ale wiecie jak bywa, lol.

We know it's a girl. We're so happy, I've always wanted to have a daughter. When I was in my early pregnancy with Wojtek, I was hoping that the baby apart from being perfectly healthy, would be a girl. I'd always wanted to have a daughter when imagining being a mom. We got Wojtek and I cannot imagine life without him. I'm really happy to have a son. His our treasure and all our attention focuses on him. He's been the only child so far. And even though we try to bring him up without all the features of an only child, you know how it goes, right, lol.

niedziela, 8 listopada 2015

#Sunday Inspiration

Jeśli właśnie wstałaś i kompletnie nie wiesz w co się ubrać, oto moje propozycje.

If you've just gotten up and you completely don't know what to wear, here's what I suggest.

#1

Ołówkowa spódnica, prosty sweterek, grube rajstopy i piękne szpilki 
(to na niedzielny obiad lub wizytę u rodziny).

Pencil skirt, simple sweater, thick pantyhose and stunning heels
(for a Sunday lunch or family get together).



#2

Obcisłe jeansy (lub skórzane spodnie!), obszerny sweter, wygodne botki 
(na spotkanie z przyjaciółmi lub popołudniowy wypad do kina w jakże piękną listopadową pogodę ;)

Skinny jeans (or leather pants!), oversize sweater and comfy booties 
(for a meeting with friends or an afternoon visit to the movies on such beautiful November day ;)




Miłej niedzieli!

Have a great Sunday!

czwartek, 5 listopada 2015

#Gettin' inspired by Garance




Jestem ogromną fanką Garance Doré, uwielbiam jej felietony, podejście do życia, mody, stylu.
I choć uważam, że poradniki stylu są kiepską inwestycją, gdyż szybko się dezaktualizują, wiedziałam, że kupując książkę Garance znajdę to czego szukałam, ponadczasowość.
Na razie jestem na początku lektury, ale już jestem zachwycona. W ten ponury listopadowy poranek, kiedy mam chwilę dla siebie, popijam herbatę i zagłębiam się w lekturę. 
Miłego dnia! 
Jak skończę opowiem Wam o swoich wrażeniach. 

I'm a huge fan of Garance Doré, I love her works, her approach to life, fashion and style.
And even though I think style guidebooks are a lame investment as they get outdated too fast, I knew that it wouldn't be that case with Garance and that here I'd find the thing I wanted, timelessness.
I've just started reading it, but so far, I love it. And in this gloomy November morning, when I have a minute for myself, I'm sipping tea and delve into the book.
Have a nice day!
I'll tell you what I think as soon as I finish.

wtorek, 3 listopada 2015

We did it! My son's nursery :)

Pokój Wojtka :) Nareszcie skończony :) 
Wykonawstwo - Marek :* Projekt - ja :)
Zobaczcie sami!

My son's nursery :) Finally ready :)
Constructor - Marek :* Designer - me :)
Take a look!


Dekoracje wyszły spod mojej ręki :) Mała inspiracja Nowym Jorkiem :) 
Kolorowe poduchy ożywiają białe ściany (oraz w ciągu dnia chronią je przed nie zawsze czystymi łapkami Wojtka ;)

Wall art by me :) A small New York inspiration :)
Colorful pillows enliven white walls (and prevent them from getting dirty by Wojtek's not-always-clean hands ;)

poniedziałek, 2 listopada 2015

sobota, 31 października 2015

For busy moms ;)

Jest sobota i w dodatku Halloween, a dzieci często się nudzą. 
Żeby zająć im choć na chwilę czas potrzebna Wam będzie dynia, pędzel i farby (polecam też robocze ubranie, lol) . My robiliśmy Minionka, ale można po prostu pomalować dynie według własnego pomysłu. To naprawdę fajna zabawa, a my zyskujemy chwilę na wypicie kawy (ja nie zyskałam, bo w tym czasie wycinałam dynie, ale może Wam się uda :).
 Miłej soboty i spokojnego weekendu!

It's Saturday, it's Halloween too and we know children get bored.
To entertain them for a moment all you need is a pumpkin, a brush and paints (I also suggest some kind of work clothes, lol). We made a Minion, but you can just paint the pumpkin as you want. It's really good fun, and we (I mean the parents) gain a moment to have coffee (well, I didn't as I was cutting out the pumpkins, but maybe you will :)
Have a nice Saturday and peaceful weekend!







P.S. Naszego Minionka dokańczałam oczywiście JA, ale Wojtek i tak miał frajdę :)

P.S. It was me who finished our Minion, but still it was great fun for Wojtek :)


czwartek, 29 października 2015

Get inspired:)


Gdybym nie była w ciąży, ubrałabym się tak :) 
Teraz wyglądam w tym zestawie jak wielka beza albo chmura, bez komentarza!

If I wasn't pregnant I'd wear this :)
Now I look like a meringue or a cloud in it, no comments!

Bluzka/Top   ZARA
Spodnie/Jeans   Mango
Botki/Booties   Bershka
Apaszka/Scarf   Stradivarius

Ostatnie dni bywają dość intensywne. W naszym domu remont już na finiszu, już się nie mogę doczekać aż podzielę się z Wami efektem :) Jak na razie wszystko idzie po mojej myśli.
Poza tym, rosnę jak na drożdżach i powoli przygotowuję się na powitanie naszej małej córuni :) 
Będziemy mieli córeczkę, jesteśmy bardzo szczęśliwi, że Wojtek będzie miał siostrę!
Ale o tym więcej napiszę wkrótce.

The last couple of days were pretty busy. We're getting to an end with the whole redecoration, I can't wait to show you the effect :) So far so good :)
Anyway, I'm shooting up and getting ready for our baby girl :)
we're going to have a baby girl, we're thrilled that Wojtek's going to have a sister!
More soon.

Nadchodzi listopad, za którym nie przepadam. Jest zawsze jakiś ponury i zimny. W tym roku jednak postanowiłam, że mu się nie dam i będę już teraz myśleć o nadchodzącym Bożym Narodzeniu :) i kupnie prezentów (co w tym roku zrobię online :)

Tymczasem, pozdrawiam Was kochani czytelnicy (dziękuję za komentarze, każdy z nich jest dla mnie zawsze miłą niespodzianką :)
W nadchodzącym tygodniu kilka ciekawych rzeczy na blogu! Zapraszam :)

November is coming, which I'm not very fond of. It's mostly gloomy and cold. But this year I decided it won't get me down and I will think about Christmas :) and buying presents (which I'll do online this year :) 

Meanwhile, xoxo to all my dear readers (thank you for all your comments which make me really happy)
You'll find some interesting stuff on the blog this week! So stay tuned :)


wtorek, 27 października 2015

By accident...



Nie, to nie jest przypadek, że moje paznokcie są matowe. 
Tak, to jest przypadek, że kupiłam matowy lakier... ;)
Lubię kupować lakiery do paznokci, mam ich sporo, jednak tego nigdy dość w moim przypadku. Ten na zdjęciu to mój ostatni zakup (rzeczywiście zrobiony przez przypadek). Podobał mi się kolor, na nic innego nie patrzyłam :) Ale myślę, że świetnie wpisuje się w jesienną aurę i kolorystykę (a także w ilość prac domowych przeze mnie wykonywanych, trzyma się jak nie wiem!). 

Wibo Chic Matte


No, my nails aren't matt accidentally.
Yes, I bought matt nail polish accidentally...;)
I like buying nail polishes, I have lots of them, there's no such thing as enough as far as it goes. The one in the photo is my last purchase (done by accident). I liked the color, I didn't notice the details :) But I think it really suits autumn and the autumn colors (also my housework amount, it's really endurable!)