niedziela, 23 kwietnia 2017

A mid-century chair








Takie fotele pamiętam z czasów dzieciństwa. Były wszędzie i nie były niczym zwyczajnym. A jednak mnie zawsze bardzo intrygował ich kształt (a do tego były i są! baaardzo wygodne).
Fotel Zajączek ("Bunny") typ 300-177, bo o nim mowa, to bohater mojego dzisiejszego posta (oprócz mojego szanownego kota, który nie pozwolił mi zrobić zdjęć - generalnie fotel został przez niego zaanektowany i już ;). Fotel ten był produkowany przez Lubuskie Fabryki Mebli w latach 60-70 ubiegłego wieku.
Jakiś czas temu wybrałam się z przyjaciółką na wyprzedaż starych mebli organizowaną przez chłopaków z Politury (czytaj). Wybrałyśmy się w konkretnym celu, ja po Zajączka, moja przyjaciółka po krzesło R. Hałasa. Skończyłyśmy oprócz tego z jeszcze dwoma fotelami (wracałyśmy jak wielbłądy, ale byłyśmy prze-szczęśliwe ;).
Od pewnego czasu marzyłam o takim fotelu, o tym by kupić stary, biedny i opuszczony, a następnie dać mu nowe życie. Początkowy stan mojego fotela to dużo lakieru i tapicerka przypominająca, że lata jej świetności przypadały bardzo dawno temu. Rama fotela została przez nas oszlifowana do surowego drewna, a następnie potraktowana woskiem. Zależało nam na surowym wyglądzie fotela, stad widoczne słoje drewna i matowe wykończenie. Siedzisko natomiast, no cóż zostało oddane w ręce profesjonalnego tapicera (obawiałam się, że moje umiejętności mogą okazać się niewystarczające). Materiał na obicie w jodełkę, według mnie, dodał mu współczesnego sznytu.
No tak, fotel jest gotowy, piękny i wygodny i... szukam dla niego miejsca w domu. Wiem jak wzrosła jego cena (zapłaciłam za niego 100 zł, teraz kosztuje od 600 zł :), dlatego szukam godnego dla niego miejsca. Czasami warto zainwestować w stare graty :)

I remember these chairs from the times when I was a child. They were very popular and were nothing special at all. But to me, they have always been interesting due to their shape (on top of that they're sooo comfortable).
Bunny chair type 300-177, which is the protagonist of my today's post (apart from my cat, who did not let me take the photos - basically it's his chair now, period ;).The chair was produced by Lubuskie Fabryki Mebli (a furniture factory) in the 1960s and 70s in Poland.
Some time ago me and my friend, we went on a sale of old furniture organized by the guys from Politura (read here). We went there with some very specific objectives, me to get the Bunny ;), and my friend to get a chair by  R. Hałas. We ended up with two more chairs (our way back home looked like we were moving, but we were also so happy ;). I always dreamed of having a chair like that, of you know, of getting an old one and then of giving it a totally new entourage.
Before the makeover the chair had a thick layer of varnish and an upholstery which made it obvious its best days are long over. We've sanded down the wooden frame of the chair and then treated  it with wax. We wanted it to have a raw finish, hence the growth rings visible and a matte finish. The seat was handed over to a professional upholsterer (I was afraid my skills wouldn't be enough to make it look good). The herringbone fabric gives the chair a modern look, I guess.
 OK, so the chair is ready, beautiful and comfy and ... now I'm looking for the right place to put it. I know its price went up (I paid PLN 100 and now it costs from PLN600 and more :), that's why it needs a nice spot. Sometimes it's worth investing in old junk :)

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

What happiness means to me



Czym jest szczęście? To odwieczne pytanie zadają sobie ludzie od wieków, jednak nie padła na nie jeszcze żadna jednoznaczna odpowiedź. Nie ma uniwersalnej recepty na szczęście. Dla jednych szczęście oznacza rodzinę, dla innych zdrowie, dla jeszcze innych stabilizacja finansowa.
Jeśli o mnie chodzi... No tak... Szczęście to na pewno zdrowie moich najbliższych, bez tego nic inne nie jest ważne. To dla mnie fundament szczęścia, na którym mogę budować resztę (bo tak na co dzień człowiek potrzebuje tych małych rzeczy, które sprawiają, że żyje ;). No tak, jaką resztę? Co daje mi radość, tak na co dzień? Co sprawia, że czuję się szczęśliwa? Stopień skomplikowania kobiecej natury, jakim mogę się (niestety? hehe) pochwalić, nie pozwala mi jednoznacznie odpowiedzieć na to skomplikowane pytanie.
Mianowicie, ostatnio doszłam do wniosku, że poczucie szczęścia każdego dnia odczuwam z innego powodu. Jednego dnia jest to dzień spędzony z dziećmi na zabawie w domowych pieleszach, innego jest to pół godziny w samotności (i ciszy) z kubkiem kawy. Innym razem fakt, że udało mi się osiągnąć mały sukces w pracy, jeszcze innym widok moich chłopaków bawiących się razem. Codziennie staram się znaleźć taką rzecz, chwilę, czynność, widok, osobę, za które jestem wdzięczna. Trudno jest być szczęśliwym 24 godziny na dobę (ciężko jest być wdzięcznym za stanie w kolejce w sklepie, gdy wiesz, że w domu czeka Cię całe mnóstwo spraw do-zrobienia-na-wczoraj!). Dlatego każdego dnia staram się doceniać małe sprawy, pojedynczo, bez przymusu, bo to z nich składa się nasza codzienność. Wojciech Młynarski powiedział kiedyś, że każdy z nas powinien stworzyć sobie swoją małą intymność. To właśnie moja mała własna intymność. Dzięki niej czuję, że w moim życiu trochę tego szczęścia się jednak zdarza, hehe.

What is happiness? This age-long question has been asked forever, nevertheless, no clear-cut answer has been given so far There's no one universal recipe for happiness. For some, it is the family, for others health, and for some other people it is the financial safety that makes them happy. 
As far as I'm concerned... Well... Happiness to me is health of my family, without it, nothing matters. It's a foundation which I can build the rest on (well, yeah because you need all those small things day by day that make you feel alive ;) Mmmm, right... what rest? What makes me feel happy every day? The level of the complexity of female nature, which characterizes me (unfortunately? haha) doesn't let me give you one simple answer.
Namely, I realized lately that each day I feel happy from a different reason. Sometimes it's a day spent playing with my kiddos in our sweet home, some other time it's half hour alone in silence with a cup of coffee. One day it may be a small success at work, the other day it's the sight f my boys playing together. Every day I try to find a thing, a moment, an activity, a sight or a person which I can be thankful for. It's hard to be happy 24/7 (especially for standing in a line while you know these's a whole lotta things waiting to be done at home!). That is why, I try to appreciate small things, one at a time, without pressure, since they go to make our everydayness. Wojciech Młynarski (a Polish songwriter and a poet) once said that each of us should create their own intimacy. So that is my very own small intimacy. It gives me the feeling that luck occurs in my life sometimes, haha. 

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Let yourself...

Dziewczyny, nie ma nic gorszego niż udawać kogoś kim nie jesteśmy. Dziś podrzucam Wam garść inspiracji i zachęcam do bycia najlepszą wersją samej siebie...:)

Ladies, there's nothing worse than pretending to be someone else. Today I wanted to inspire you to be the best versions of yourselves...:)


Pozwól sobie na odrobinę szaleństwa

Let yourself get wild


Pozwól sobie na wygodę

Let yourself stay comfortable






Pozwól by Cię zauważono

Let others see you


Pozwól sobie na zachwyt

Let yourself get marvelled


Pozwól sobie na bycie sobą

Let yourself just be yourself


Pozwól sobie być inspiracją dla innych

Let yourself inspire others


Pozwól sobie na doskonałość w swojej niedoskonałości

Let yourself be perfect in your imperfection




 Pozwól sobie na chwilę refleksji

Let yourself reflect on things


Pozwól promieniom słońca otulać Twoją twarz

Let the sunshine mantle your face

xo

Source: All pictures via pinterest.com belong to their respective owners